piątek, 7 kwietnia 2017

Fotorelacja | Luty & Marzec 2017

Cześć :) Chwilę mnie nie było, ale na szczęście było to spowodowane dobrymi rzeczami, które wydarzyły się w ostatnim czasie. Mam nadzieję, że nie zapomnieliście o mnie i między porządkami i zakupami na święta a piciem z okazji weekendu, zajrzycie i poczytacie co się u mnie działo w tych dwóch miesiącach...



CO SIĘ DZIAŁO

Dostałam pracę! Tak, to jest gwóźdź programu, bo i po co miałabym siedzieć w Anglii, kiedy nie miałabym pracy? Na szczęście nie było tak źle i od początku lutego zaczęłam pracę na nocki. O dziwo, bardzo odpowiadają mi takie zmiany i nie mam problemów ze snem :)
Praca sama z siebie jest monotonna, bo to tylko przewracanie pudełek z palety na paletę, pospolita praca na warehousie, ale za to atmosfera jest bardzo fajna, jest z kim pożartować, a i sam manager jest równym gościem.

Karol też dostał pracę, ale niestety jego shifty są dość zmienne i trochę przez to się mijamy. Nie zmienia jednak to faktu, że oboje jesteśmy szczęśliwi z tego, że pracujemy, zarabiamy i odkładamy na nasze wspólne gniazdko.

Tłusty czwartek - dla każdego coś miłego :)


A'propo wspólnego życia, to do naszego ślubu już tylko 120 dni! Super, oboje nie możemy się doczekać. Już wzięłam urlop w pracy na przymiarkę do sukni ślubnej :) Do Polski lecę 10 maja! Co prawda tylko na 4 dni, ale zawsze to coś, szczególnie, że tegoroczną Wielkanoc ponownie spędzamy w Anglii.

W ogóle to kupiliśmy sobie kilka mebli, które po przeprowadzce zabierzemy ze sobą. Mamy duże, wygodne łóżko z materacem, szafę i komodę :)



Poza tym zaliczyłam już jeden pub/knajpę w Rugby :) Poznaję to miasto co raz bardziej i powiem szczerze, że bardzo tu mi się podoba :)





Podcięłam też końcówki włosów :) Oczywiście zapuszczam włosy do ślubu, ale końcówki wołały już o pomstę do nieba, więc zlitowałam się nad nimi i wybrałam się do polskiego fryzjera w Rugby :) Jestem zadowolona i chyba będę tam chodzić regularnie ;) Szczególnie, że jest taniej niż w Luton.

A największe zaskoczenie ostatniego czasu to moja waga. Schudłam! A właściwie to cały czas chudnę i obecnie ważę niecałe 52 kg :) Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa, bo przecież już za 4 miesiące ślub! :) Dużo snu, mało stresu i regularne jedzenie - oto klucz do sukcesu. Bez ćwiczeń i bez diety. Można? Można!



KULINARNIE

W Anglii też już zrobiłam swoje "pierwsze" pierogi, ale że wychodzą mi (nie chwaląc się) smaczne i dość kształtne, to nie robi to już na nikim wrażenia :D To, co odkryłam jednak pysznego to cukierki Thorntons. Pyyyycha!


Inna pyszna przekąska (bardziej zdrowa, ale nie mniej słodka) to paleo bar z Aldiego. Makadamia + kokos - najlepsze połączenie!



Pierwszy raz w życiu jadłam też prawdziwe angielskie fish&chips. Dobre, ale jednak nic specjalnego. Trochę się rozczarowałam :D



KSIĄŻKI I FILMY

Trochę klapa, no ale... O dziwo, przeczytałam 2 książki po angielsku, z czego jedna rozbawiła mnie ogromnie ;) A mowa o Bridget Jones Baby H. Fielding. Gorąco polecam! Przezabawne perypetie, ale i śmieszne wstawki np. o angielskiej pogodzie ;) Extra!

Z filmami nie było dużo lepiej, bo obejrzałam ich tylko 6, z czego na uwagę zasługuje film Feniks z 2014r. w reżyserii Christiana Petzolda. Ciekawa fabuła, która trzyma w ciekawości, ale przede wszystkim znakomite zakończenie, które jest po prostu arcydziełem! Właśnie tak powinno się kończyć wszystkie filmy, mega!

Dla tych co mają mało czasu i wolą coś lżejszego polecam krótkometrażowy film Mocna kawa wcale nie jest taka zła. Historia prosta, ale dająca do myślenia. Zabawne sytuacje uprzyjemniają oglądanie ;)

KOSMETYKI

Hitem ostatniego czasu jest podkład Revlon Color Stay. Jestem bardzo zadowolona z tego jak wygląda na twarzy i jak się na niej utrzymuję. Rewelacja!



W końcu też (po 2 latach) wymieniłam swoją gąbkę do podkładu. Jest różnica :)



Jako, że nie było ostatnimi czasu projektu denka, pozwolę sobie tutaj zaprezentować zużyte kosmetyki.

Szampon Schwarzkopf do włosów suchych i zniszczonych, Poundland,, £1

Fajny, ładnie pachnie, nie robi siana, ale nie ma co się też spodziewać cudów. Ot, taki przeciętniak.











Korektor Bel, ok. 12 zł, Biedronka

Bardzo fajny korektor, płynna ale kryjąca konsystencja, jasne odcienie, wydajny i tani.















Szampon do włosów długich, Palmolive, Poundland, £1

Mój faworyt, ulubieniec, numer 1. Kocham i będę kupować o ile będzie dostępny w sklepach.















Płyn micelarny Garnier, ok 15 zł/ £3.50


Kolejny stały kosmetyk w mojej pielęgnacji. Sprawdza się, jest wydajny, więc nie ma widzę potrzeby zmiany. Polecam.















Płatki kosmetyczne z Aldiego, Lacura, podwójne opakowanie - £0.70


Tanie i sprawdzone. Teraz będę dużo kupować właśnie takich, bo mam do Aldiego 5 minut drogi :)

















Peeling z maską do twarzy, Bielenda, Polski Sklep w Rugby, ok. 1.20


Bardzo fajny efekt oczyszczenia i uczucie zadbania o swoją cerę. Na pewno jeszcze nie raz kupię.















Fioletowy lakier do paznokci Miss Sporty, £2


Hit tamtej wiosny na moich paznokciach. Niestety, ale po roku dość zgęstniał, żebym nie była w stanie pomalować już nim paznokci. Ale kolorek super :)















Dezodorant Play it Spicy z Playboya. ok. 25 zł, Rossmann


Zapachy to kwestia indywidualna, ale myślę, że za tą cenę warto wybrać coś dla siebie z tej firmy. Ładne mają zapachy, co tu mówić ;)

MUZYKA 
Proszę państwa - Ed Sheeran. Jestem pod ogromnym wrażeniem, jak w tak krótkim czasie udało mu się wypuścić tyle wspaniałych piosenek. Chapeau bas! A ostatnia nutka to bardziej disco-polowe rytmy, ale umieszczam ją dlatego, że śpiewa ją mój kuzyn, który niedawno założył zespół ;)

♫ How would you feel
♫ Perfect
♫ Shape of you
♫ Castle on the hill
♫ Tak się zaczyna

__________________________________________________
Ostatnio czas ucieka mi w zawrotnym tempie, ale mam nadzieję, że zdążę się nacieszyć kwietniem, bo przecież w tym miesiącu są święta i są moje urodziny! :) Mam nadzieję, że u Was wszystko dobrze i pozytywnie wkraczacie w letni czas ;) Do napisania!