czwartek, 31 sierpnia 2017

Żoną być...

Stało się. Oficjalnie zostałam żoną mojego Karolka :) Było pięknie! Nie wiem, czy w całym swoim życiu doświadczyłam tyle szczęścia skumulowanego w jeden dzień, jak właśnie w dzień ślubu. No chyba nie :) I powiem więcej - to szczęście nadal trwa, jest ukryte w spojrzeniu, uśmiechu, w prostych gestach, które świadczą o naszej wspólnej miłości, o szacunku, o zrozumieniu...

Moje przeznaczenie, mój życiowy cel... Nie ma nic piękniejszego na świecie od miłości. Nie ma większej wartości, o którą warto zabiegać. Parafrazując św. Pawła - bez miłości byłbym niczym i nic bym nie zyskał.

A nasza miłość została przypieczętowana ślubem, naszym ślubem, który został złożony w obecności wielu świadków. I choć przyznam się, że podczas całej ceremonii nie uroniłam ani jednej łzy, byłam szczerze wzruszona. Że to już, że to ja, że to właśnie On... Przy dźwiękach delikatnej melodii gitary, w eterze zapachów kwiatów i kościelnego kadzidła, w jasnych promieniach zachodzącego słońca.
Tak, było pięknie...


Życzę każdej z Was takiego mężczyzny, jakiego ja dostałam na swojego męża. Kochajcie się, darzcie się wzajemnym szacunkiem, dbajcie o siebie. Niech Wasza miłość dojrzewa wraz z Wami i ewoluuje przez wszystkie piękne etapy - od pierwszego spotkania, po nieśmiałe zauroczenie i pierwsze pocałunki  aż pod ołtarz. A później.... Niech każdy dzień będzie przygodą, którą przeżyjecie wspólnie. 

Bo my właśnie tą przygodę rozpoczęliśmy.... Przed nami nowy rozdział życia, z którym mam nadzieję podzielę się również i z Wami :)

PS: Wszystkiego najlepszego z okazji dnia bloga i bloggera! :)