niedziela, 29 listopada 2015

List do świętego Mikołaja

Drogi święty Mikołaju!

To ja, Kasia. Ta sama Kasia, która ostatnio "pisała" do Ciebie jakieś 15-16 lat temu. Wtedy to malowałam Ci na bloku rysunkowym zabawki, które chciałam dostać pod poduszką. Bo do mnie do domu zawsze przychodziłeś szóstegoo grudnia, wieczorem, kiedy kładłam się spać i chowałeś mi całe reklamówki zabawek i słodyczy pod poduszką. To tak było widać! Ale chyba o to Ci chodziło, bo przecież małe dzieci mogą nie zauważyć małego wybrzuszenia, więc prezenty od Ciebie trzeba było przysłaniać nie tylko poduszką, ale i kołdrą. Dziękuję Ci za wszystkie prezenty, nawet te, które przynosiłeś mi kiedy ja już o nic nie prosiłam i żadnych listów Ci nie wysyłałam.



Dzisiaj jestem już duża. Mam 21 lat i jestem narzeczoną najprzystojniejszego mężczyzny na świecie. Bo dla mnie mój narzeczony jest najprzystojniejszy i najmądrzejszy na świecie. Ale wiesz co.... Dalej wierzę w Ciebie! Wierzę, że jesteś i mieszkasz w mroźnej Laponii, skąd przygotowujesz piękne prezenty dla wszystkich małych i dużych dzieci. Przykro mi, że dzisiaj Twoja rola jest trochę zepchnięta na bok, a dzieci przestały zauważać co dla nich robisz. Kiedy ja w moich czasach o czymś marzyłam, malowałam Ci to i starałam się być grzeczna, bo przecież Mikołaj odwiedza tylko grzeczne dzieci. Dzisiaj niektóre dzieci nie proszą, ale żądają. Bo im się należy. I nieważne, że są niegrzeczne w szkole, mają złe oceny lub nie sprzątają i nie pomagają w domu. Proszę, nie martw się tym bardzo mocno. I nie zajadaj smutków słodyczami (tak jak ja), bo będziesz jeszcze grubszy i nawet Pani Mikołajowa nie będzie w stanie poszerzyć Ci Twojego czerwonego kubraczka :)

_____________________________________________________________

W tym roku proszę Cię tylko o trzy rzeczy. Pierwsza z nich to kalendarz-organizer na przyszły rok. Bo ten przyszły rok to będzie dla mnie dość wyjątkowy. Skończę moją edukację w Wielkiej Brytanii (mam nadzieję, że skończę...), zapiszę się na kurs angielskiego, będę szukać pracy oraz planować ze szczegółami nasz ślub. Muszę mieć miejsce, gdzie wszystkie ważne daty czy spotkania będę mogła zapisać. A później wspominać. Myślę, że Pani Mikołajowa pomoże Ci wybrać taki planner, który będzie idealny na dla mnie - młodej dziewczyny, studentki, narzeczonej.

Druga sprawa to aparat fotograficzny. Wcale nie musi to być lustrzanka. Ale chciałabym mieć coś lepszego do robienia zdjęć, żeby jakość moich postów na blogu, instagramie czy facebooku mogła nieco pójść w górę. Da się coś z tym zrobić?



A trzecia sprawa to śnieg. Kto ma mi w tym lepiej pomóc niż mieszkaniec śnieżnej krainy? No weź tam szepnij słówko wietrzykowi, żeby nawiał do Polski trochę tego bielutkiego puchu. Prooooszę. No chociaż na Wigilię i Święta Bożego Narodzenia.


I to już wszystko. Jak widzisz nie ma dużo. Wierzę, że podołasz i spełnisz moje życzenia. A teraz już się z Tobą żegnam i życzę Ci bezawaryjnych sań i reniferów.

Kasia

PS: Byłam bardzo grzeczna w tym roku, przecież wiesz...

poniedziałek, 23 listopada 2015

Nie czuję świąt

W sklepach jak i na ulicach zaroiło się już od świątecznych bannerów, reklam, witryn i innych dekoracji. A jeśli u Was w mieście jeszcze nie, to bądźcie pewni, że lada chwila władze miasta oraz marketingowcy zasypią Was tymi świątecznymi akcentami :)
Co zrobić natomiast, gdy wszyscy dookoła cieszą się na święta, a Ty jakoś tego nie czujesz...

Po pierwsze musimy sobie zadać jedno, podstawowe pytanie - czym są dla mnie  święta? Czy przeżyciem religijnym, okazją do spotkania rodzinnego czy chwilą wyciszenia, relaksu? A może tylko wolnym od szkoły i pracy i tak naprawdę "dzień jak co dzień". Jeśli odpowiedzią było to ostatnie, to nie pomogę, bo Ty nie uznajesz świąt jako tako i nie chcesz poczuć tej grudniowej magii.



Ale jeśli odpowiedź brzmiała:

  • chwilą wyciszenia, relaksu 


Spraw, aby nic nie zakłóciło Ci tego spokoju w święta. Dokończ rozpoczęte projekty, zadania, pozamykaj sprawy, które Ci ciążą, posprzątaj dom, byś nie musiał/a robić tego w te świąteczne dni. Jeśli jesteś w wieku szkolnym, akademickim - odrób pracę domową wcześniej, naucz sie na sprawdziany, kartkówki, kolokwia. Zrób to co musisz, żeby później móc w pełni wpoczywać. Kup sobie dobrą gorącą czekoladę, wypożycz książkę, której czytanie sprawi Ci radość, przygotuj sobie ubranie, dzięki któremu będzie Ci milutko i wygodnie. Zrób wszystko to, co sprawia, że jesteś zrelaksowany/a.


  • spotkaniem rodzinnym


Bez wzgędu na to, u kogo to spotkanie ma się odbyć - przygotuj dom na przyjęcie gości. Posprzątaj, przygotuj zastawę stołową, zrób listę zakupów, by mieć ich czym poczęstować, zrób lub kup kilka dekoracji, które wprowadzą spokój i harmonię świąteczną do wnętrza. Ubierz choinkę i pozawieszaj kolorowe światełka. Daj poczuć gościom, że są mile widziani, a Ty z radością ich przyjmujesz i cieszysz się ich obecnością.




  • przeżyciem duchowym/religijnym


Pierwsze co powinieneś zrobić to zauważyć adwent. Adwent to taki czas porządków, ale nie swojego domu(choć w pewnym sensie również), ale swojego wnętrza, swojej duszy. Skorzystaj z rekolekcji, które są w Twojej parafii - posłuchaj słowa Bożego i przystąp do spowiedzi świętej. Od razu poczujesz się lżej, napełniona/y dobrą energią i spokojem. Jestem pewna, że po tym nie będziesz odczuwać pustki i bezsensowności świąt. Bo przecież jak sama nazwa wskazuje to Boże Narodzenie - wszyscy śpiewamy kolędy o tym, że Bóg się rodzi i tak dalej. Spraw więc, aby i Twoim sercu Bóg się narodził i żeby ta kolęda nie powodowała przygnębienia i znudzenia, lecz szczerą radość. Po takim przygotowaniu duchowym wszystko nabierze dla Ciebie sensu i zrozumiesz, że choinka, prezenty, kolacja są pięknymi dodatkami, ale tylko dodatkami.  One wzmacniają Twoją radość, ale nie są jej głównym źródłem.


W przyszłą niedzielę rozpoczyna się Adwent, masz więc jeszcze kilka dni, by zastanowić się co dla Ciebie znaczą święta i jak chcesz, by one wyglądały. Wykorzystaj ten czas tak jak chcesz. Może zaczniesz gromadzić swoje wyposażenie na totalny relaks, a może rozplanujesz porządki w swoim domu i zaczniesz robić dekoracje. Mam nadzieję, że zainteresujesz się również duchową stroną świąt i Adwent potraktujesz jako czas pojednania z Bogiem i innymi ludźmi.



I proszę, nie narzekajcie, że kiedyś było lepiej i magicznie. Fakt, kiedyś wierzyliśmy w świętego mikołaja, więc sprawa była dość uproszczona. Całą swoją uwagę skupialiśmy na prezentach i tylko to, było naszym największym świątecznym celem. Ale teraz jesteśmy już dorośli i wiemy, że święty mikołaj jako tako nie istnieje, za to sami możemy być jeden dla drugiego takim świętym mikołajem i wlewać w ludzkie serca pokój i nadzieję. Proszę - nie czekajmy na śnieg, bo co jeśli nie spadnie? Święta będą do bani? Każdy chyba woli białe święta i ja również byłabym szczęśliwa gdybym idąc na pasterkę czuła pod nogami mróz, a nie błoto. Ale to czy spadnie czy nie spadnie nie zależy od nas, my na to nie mamy wpływu.


Skoncentrujmy się zatem na tym, na co mamy wpływ i na tym, co możemy zmienić.  Zróbmy wszystko, aby te święta były najpiękniejszymi w naszym życiu i abyśmy z rozczuleniem wspominali je za rok, przygotowując się do kolejnych.

wtorek, 17 listopada 2015

Jak dogadać się w związku

Mówi się, że nie ma recepty na udany związek. No cóż... Ja mam inne zdanie. Według mnie, aby związek był udany, szczęśliwy, zgodny, musi być spełnione kilka z warunków.

Po pierwsze - mocny fundament. Bez tego ja bym nawet nie zaczynała, ale wiadomo - ile ludzi, tyle charakterów. Dla mnie osoby, które zaczynają ze sobą "chodzić" a nie wiedzą jak na imię mają rodzice wybranka/wybranki, co jest dla niego/niej priorytetem w życiu, jak radzi sobie ze stresem i nerwami i czy uczciwie zarabia pieniądze/sumiennie przykłada się do obowiązków szkolnych czy domowych są po prostu głupie. Głupie, bo pakują się w coś, o czym nie mają zielonego pojęcia. To tak jak dziennikarz, który ma przeprowadzić wywiad z kimś, o kim nigdy nie słyszał i nic o nim nie wie. Nie przyniesie to dobrego skutku, a czepianie się jak rzep psiego oonu może przynieść opłakane skutki dla obojga. To, że ma przepiękne oczy i uroczy uśmiech nie zagwarantują Ci, że we wspólnym życiu nie będzie Cię zdradzać, bić czy poniżać Twoich najbliższych.

Po drugie - zakładając, że osoba jest już "wstępnie sprawdzona", stwierdzasz, że do siebie pasujecie i na jego/jej widok mocniej bije Ci serce (ale nie dlatego, bo się stresujesz czy jesteś wystarczająco atrakcyjny/a dla niej czy dla niego, ale dlatego bo nie możesz się doczekać r o z m o w y z tą osobą) - nie bądź łatwy/a. Tzn. nie rzucaj swoich planów na wieczór czy weekend, bo on Ci zaproponował kino czy lody. Jak kocha, to poczeka, jak mówi stare dobre powiedzenie. Jeśli rzeczywiście Ci na nim/na niej zależy to zaproponuje inny termin, abyś mogła w spokoju spotkać się i z nim/ z nią i ze znajomymi.

Londyn. 2013


Mała adnotacja - piszę wszystko w dwóch formach - dla facetów i dziewczyn, ale ja osobiście uważam, że to On ma zdobyć dziewczynę. To według mnie uwarunkowane jest genetycznie - faceci z natury są łowcami, więc kobietki, pozwólcie naturze się wykazać... ;)

Po trzecie - gdy jesteście już razem, a Wasz związek zbudowany został na dobrym fundamencie - doceńcie to i pielęgnujcie Wasze pierwsze wspólne dzieło :) Każda para ma inny sposób na pielęgnowanie związku - jedni okazują swoją miłość poprzez drobne gesty, buziaki, całusy, inni zasypują swoje połówki kwiatami, niespodziankami, prezentami. A jeszcze inni często wychodzą razem np. do kina, do restauracji, czy nawet na zakupy. Nieważna jest forma, o ile Wam obojgu to odpowiada.

Zakopane, 2014


Po czwarte - ciągle poznawajcie się na nowo. Czas nie stoi w miejscu i ludzie się zmieniają. Jeśli przez tydzień nie będziesz wiedzieć co działo się u niej/u niego przez ten czas - możliwe, że za dwa kolejne tygodnie nie poznasz osoby, z którą jesteś. Z dnia na dzień zamiast być dla siebie coraz bliżsi, będziecie się oddalać, a tematy Waszych rozmów będą się wyczerpywać. Nie będę dawać porównania z kwiatkiem, bo chyba każdy już o nim słyszał ;) Ale... to prawda! Dbajcie o związek każdego dnia.

Po piąte i ostatnie - Nie uciekaj. Było miło, ale się skończyło, więc sayonara? Nic z tych rzeczy. Jesteśmy tylko ludźmi, popełniamy błędy, mamy swoje nawyki, wady... Ale to nie one determinują o tym jakimi jesteśmy ludźmi. Daj mu drugą szansę, jeśli takiej potrzebuje, jeśli o nią prosi. Nie zrywaj z nim tylko dlatego, że nie całuje Cię w miejscach publicznych lub nie spędza z Tobą wszystkich wolnych wieczorów. Od tego jest rozmowa, ewentualna próba poprawy, kompromis. Nie traktujmy kogoś z góry, bo kiedyś ktoś potraktuje nas tak samo.

Londyn, 2014

Generalnie rozmowa jest uniwersalna na każdym etapie Waszego związku - to od niej powinniście zacząć i na jej podstawie rozwijać swój związek, jeśli chcecie aby był długi i trwały.
Rozmawiajcie o wszystkim, a przede wszystkim o tym, co Was boli, czego się wstydzicie, co chcielibyście zmienić/naprostować w Waszej relacji. Uwierzcie, to bywa zbawienne :)


Na koniec podlinkuję Wam konferencję o. Szustaka o związkach - nie ma tam ani słowa o Bogu (jeśli kogoś niewierzącego by to drażniło), jest to natomiast humorystyczne słuchowisko będące zlepkiem dość obszernej wiedzy na temat związków damsko-męskich :)
KLIKNIJ  TUTAJ :)

sobota, 14 listopada 2015

Nie trzy lata, całe życie.

Dziesiątego listopada minęło 3 lata odkąd mój chłopak (a raczej narzeczony) przedstawił mnie swojemu znajomemu jako swoją dziewczynę :) Nie było więc żadnych spektakularnych i tak na marginesie dość dziecinnych pytań - czy chcesz ze mną chodzić? Lub czy też - zostaniesz moją dziewczyną? Po prostu od pierwszych chwil znajomości wiedzieliśmy, że chcemy w tą znajomość wejść głębiej i tak spotykaliśmy się poznając się wzajemnie, a 10ty listopada jest dla nas tylko umowną datą, która zapoczątkowała nasz związek.

Jako, że ja jestem bardzo romantyczną osobą, to zawsze z wielkim przejęciem i radością celebruję każdą naszą najmniejszą rocznicę. Więc kiedy też Karol wrócił z pracy, zastał mnóstwo świeczuszek i światełek, kolację na talerzu, francuskie wino i prezent. :) 

Uwielbiam robić prezenty, jestem jedną z tych osób, które uwielbiają wybierać, pakować i obserwować reakcję obdarowanego. W tym roku pomysł na prezent podsunęła mi Alicja z bloga  ALKO BLOGSPOT i za jej pozwoleniem stworzyłam kolekcję mini prezentów opatrzonych wdzięcznymi podpisami.


Dodatkowo stworzyłam również woreczek z rulonikami, na których było napisane za co Go kocham. Znalazły się tam między innymi podziękowania za codzienne całusy, gdy wychodzi do pracy i za wsparcie, jakim niesustannie mnie darzy. Myślę, że to całkiem miły akcent, który powoduje, że łzy wzruszenia same cisną się do oczu. 



Ja z kolei zostałam przywitana całusem, pięknym bukietem kwiatów oraz słowami, które na długo zostaną mi w pamięci - "Nie trzy lata, całe życie". 



Jako, że mój chłopak jest jednym z czytelników tego bloga, chcę Ci Karolku podziękować za te trzy lata, które spędziliśmy ze sobą. Nie zawsze było łatwo; za nami pierwszy rok cudownych randek, ale również ciężki czas rocznego związku na odległość jak i ostatni rok mieszkania razem. Można powiedzieć, że poznaliśmy się z każdej możliwej strony, ale codziennie na nowo wnosisz świeżą energię do mojego życia. Teraz jestem już Twoją narzeczoną i jestem więcej niż pewna, że miłość na tak silnym fundamencie przetrwa najgorsze burze i zawirowania w naszym życiu, które z pewością nas spotkają. Wiem, że jesteśmy w stanie przejść przez te burze razem, a pozostałe dni zapełniać samym ciepłem, spokojem i miłością, którymi nawzajem się darzymy już od ponad trzech lat. 


Wszystkim zaś Wam życzę takiej miłości, która góry przenosi. Takiej, która jest na dobre i złe, w zdrowiu i chorobie, w bogactwie i w biedzie. Życzę Wam abyście znaleźli swojego anioła stróża, tak jak ja znalazłam Go trzy lata temu... :)

środa, 11 listopada 2015

Żeby Polska była Polską

Od zawsze uważałam siebie za patriotkę, która jest dumna ze swojego kraju, swoich rodaków, znajomych, ale odkąd przeprowadziłam się do Anglii moja postawa patriotyczna przyjęła jeszcze wyraźniejszą formę.
Nie rozumiem jak można nie kochać Polski. Czy ktokolwiek z Was może wyjaśnić mi czemu miałabym jej nie lubić, nie szanować, nie kochać?
Jest piękna. Od samego Bałtyku po szczyty gór - jest piękna. Oferuje nam niezliczoną gamę barw, smaków i zapachów. Jest tak różnorodna, a jednocześnia tak spójna. I może nie byłam w 50ciu krajach i nie widziałam wielu zagranicznych miast, ale jestem pewna, że i tak zawsze wracałabym na urlop do Polski. To właśnie w Polsce czuję się jak u siebie, jak w domu.


Roztocze - moja mała ojczyzna. W Szczebrzeszynie się urodziłam, na Zrębiu się wychowałam, w Zamościu chodziłam do liceum, z Krasnobrodu pochodzi mój narzeczony, a w Zwierzyńcu miałam swoją pierwszą randkę z Karolem. Poza tym byłam na niezliczonej liczbie wycieczek rowerowych z kolegą oraz na kilku samochodowych z rodzinką i z Karolem. Każde miejsce kojarzy mi się z czymś innym, ale zawsze z czymś pięknym. 


Jak np. spływ kajakiem na Wieprzu w to lato. Cudowna pogoda, przepiękna natura dookoła, a w środku niej my - młodzi eksploratorzy świata, którzy zawsze w swoim sercu mają Roztocze na pierwszym miejscu. 

Cieszę się z tego, że mogę mówić o sobie Polka, a o kraju do którego tęsknię - Polska. Żałuję natomiast, że nie mogę w niej mieszkać. Wielu z Was powie - ależ oczywiście, możesz, masz wolny wybór. Ale co to za wybór? Nie ma tu dobrego rozwiązania na daną chwilę. 

Dzisiaj świętujemy, że Polska jest wolna, ale co to za wolność, kiedy jej rodzone dzieci muszą z niej uciekać? To nie jest wolność i im szybciej się w tym zorientujemy, tym lepiej dla nas i naszych rodzin. 

Chcę Polski, która będzie wolna i niezależna! Którą nie będą rządzić komuniści, ale mądrzy ludzie, którzy pragną dobra wspólnego. Kiedy telewizja, radio, prasa, portale internetowe nie będą mną manipulować jak marionetką, wtłaczając po cichu kogo mam nienawidzić, a kogo traktować jako normalnego, prawowitego posła, prezydenta, czy jeszcze tam kogo innego. 

I choć niektórzy uważają, że do polityki się mieszać nie trzeba, ja nie mogę stać z boku i przytakiwać na to, co się dzieje. Bo... cholera, kocham Polskę.

niedziela, 8 listopada 2015

Niedzielny wieczór

Dzisiaj leniwa niedziela. Żadnej nauki, ćwiczeń, nic a nic. Pora odpocząć po dość intensywnej sobocie. Nie zmęczył mnie tyle cały tydzień, co ten jeden, wczorajszy dzień. A tak w ogóle - to kiedy minął ten tydzień?! Ktoś ma jakiś pomysł? Bo ja nawet nie zauważyłam jak to się stało. Trochę niepokoi mnie to tempo, bo co raz bliżej do egzaminów, zaliczeń, do których nie jestem w ogóle gotowa, a z drugiej strony bardszo się cieszę, bo to znaczy, że... co raz bliżej święta! :)

Jakieś 17-18 lat temu... :)

Właściwie dla mnie okres świąteczny zacznie się razem z dniem przylotu do Polski, czyli 11go grudnia, co daje mi niewiele więcej niż miesiąc. A to jest bardzo radosna myśl! :) Aczkolwiek tą myśl staram się jak najdłużej odwlekać, bo wiem, że teraz muszę skupić się na studiach, aby na święta mieć czystą głowę niezaprzątniętą żadnym zmartwieniem związanym z moją edukacją ;)

A poza tym listopad trzyma jeszcze dla mnie 2, a nawet 3 okazje do świętowania. Pojutrze obchodzimy z moim Karolem trzecią rocznicę bycia razem, a 25go są jego urodziny, a moje imieniny :) Także przynajmniej dwa miłe dni powinny nas spotkać jeszcze w tym miesiącu.


Jestem ciekawa - jak minął Wasz tydzień? I na co Wy czekacie w listopadzie? :)
Pozdrawiam i życzę udanego nadchodzącego tygodnia!

niedziela, 1 listopada 2015

Dobrze, że jesteś.

1 listopada - dzień wszystkich świętych, choć i tak zazwyczaj błędnie brany za dzień wszystkich zmarłych. Może dlatego, że te dwa święta są tuż obok siebie, jedno za drugim. Tak czy owak, taki początek listopada to świetny pretekst do refleksji nad swoim życiem. Swoimi myślami dotykamy spraw trudnych, ważnych, mistycznych. Mając w pamięci zmarłych ze swoich rodzin, udajemy się na cmentarz, zapalamy znicz, modlimy się. Modlimy się o niebo dla nich. Nawet jeśli może na codzień nie po drodze nam do kościoła i nie codziennie odmawiamy zdrowaśkę przed pójściem spać. Stawiamy znicz, bo chcemy pokazać swoją pamięć o tych, którzy odeszli. Pamięć o matce, ojcu, dziadku, prababci. O tych, którzy kiedyś byli, a dziś już ich nie ma...

Przemijanie człowieka to trudny temat i wiele ludzi stara się od niego uciec. Zazwyczaj w hedonizm, czyli sprawianie sobie różnych przyjemności (póki mogę, to trzeba korzystać, co?), w karierę albo pieniądze. Albo we wszystko to naraz. Nie chcemy myśleć o tym co będzie. A już na pewno nie chcemy myśleć o tym, że za to co teraz robimy, będziemy rozliczani kiedyś. Jedni nie wierzą, drudzy nie chcą wierzyć, a trzecim to wszystko jedno. Ale to, że każdy kiedyś umrze, jest pewne.

Dobrze, że jesteś. Proszę, doceniajmy to, że mamy obok siebie drugą osobę. Matkę, ojca, rodzeństwo, męża/chłopaka, dziewczynę, przyjaciółkę. Życie jest kruche - wystarczy dosłownie chwila, aby zgasło czyjeś istnienie. Nie traktujmy ludzi jak przedmioty, które doceniamy tylko wtedy, kiedy nam ich braknie. Nie traktujmy drugiego człowieka przedmiotowo, a podmiotowo. Starajmy się przekazać choć cząstkę miłości, przyjaźni, sympatii drugiemu człowiekowi. Nie zamykajmy się na ludzi.

Codziennie cieszmy się z dobrych uczynków, które udało nam się zrobić wobec drugiego człowieka. Mały gest, czułe słowo, przytulenie, pomoc, rozmowa. To tak wiele dla innych, a tak niewiele dla nas. Pamiętajmy o przeszłości, bo jak to mówił Jan Paweł II - naród, który nie pamięta o swojej przeszłości, traci tożsamość. Szanujmy przeszłość, pamiętajmy o niej, ale jednocześnie żyjmy z całych sił, dając z siebie 100% drugiemu człowiekowi, by ze spokojem i radością wyczekać przyszłości. Tej bliskiej i tej odległej.