sobota, 21 maja 2016

Bezinteresownie

Ostatnio kołacze się w mojej głowie pewien temat, który muszę, ale to muszę szerzej rozwinąć. Chodzi o bezinteresowność. Wiadomo - zrobić coś dla kogoś, nie czekając na zyski, nie licząc strat. Zjawisko wymarłe? Źle postrzegane? Niemodne?

Zacznijmy może od tego, że wiele ludzi pomagać bezinteresownie nie chce. Mówią - Bo i dlaczego mam robić coś za darmo? I tu pojawia się aspekt etyczny, moralny, a może nawet (lub przede wszystkim) obręb własnego sumienia. Według mnie są takie sytuacje w życiu, tacy ludzie, którym pomoc po prostu się należy.

Czekasz na przystanku bez sensu stukając w telefon, kiedy podchodzi do Ciebie staruszka i pyta o godzinę przyjazdu autobusu nr X. Co robisz?
A. Super, że mam okazję dzisiaj komuś pomóc! Biegniesz i z uśmiechem podajesz wszystkie niezbędne informacje na temat kursów autobusów.
B. Właśnie piszę ze swoim chłopakiem, a ta baba mi przerywa.... Z wielkim naburmuszeniem podchodzisz do tablicy, odczytujesz godzinę i rzucasz tą informację chłodnym tonem.
C. Jak dobrze, że mam słuchawki na uszach... Udam, że nie słyszę. I rzeczywiście udajesz, że  nie słyszysz, a babcia pyta o godzinę kogo innego, dając Ci tym samym spokój.

Naszym pretekstem nie są słuchawki, tylko nienawiść, zazdrość i lenistwo...


Nie rozumiem osób, które nic nie tracąc, mogą komuś bardzo pomóc, a jednak tego nie robią. Wystarczy czasem naprawdę niewiele. A jednak z własnej dumy, z pustego cenienia siebie i swojej pracy nie pomogą za darmo. Dla zasady, dla pokazania kto tu rządzi, dla korzyści.

Ok, pomoc biednym, chorym, starszym może jest oklepana. Każda przyzwoita osoba nie przejdzie wobec takiej potrzebującej osoby obojętnie (mam nadzieję...). A co powiecie jeżeli przy bezinteresowności nie ma czynnika współczucia i litości? Dajmy na to - pomoc koleżance z matematyką. Ty czaisz temat, wiesz ocb, a jej grozi niedostateczny na koniec i poprawka w sierpniu. Zaproponujesz pomoc? Poświęcisz swój czas - 2 a może 3 godzinki nie chcąc za to pieniędzy? Czy sprawi Ci radość to, że dzięki Tobie koleżanka zda do następnej klasy bez żadnych poprawek? Czy może udasz obojętność - nie moja sprawa ? Ewentualnie zapytasz czy nie chce pomocy, licząc na uwielbienie i kilka dych do ręki.

Pomoc bez równań opisujących Twoją sumę korzyści...


A blog? Dla ilu z Was to czysta przyjemność, pasja? A może widzicie w tym łatwy zysk? Potraficie bezinteresownie komentować wpisy innych, czy jednak liczycie na rewanż? Czy pisanie wypływa z Waszej potrzeby dzielenia się z innymi czymś s w o i m, czy może stał się już zawodem, obowiązkiem?

Potraficie bezinteresownie napisać do koleżanki z podstawówki czy gimnazjum i zapytać co u niej? Czy jak Wam nic od tych osób nie trzeba, to po co się odzywać? Właściwie cześć na ulicy też nie ma po co mówić... To przecież tylko jakaś wieśniara, która nic nie wniesie do mojego życia i nic mi nie da, co najwyżej zabierze czas i nerwy...

Ja jestem typem "A", a Ty? ;>


Temat rzeka, więc zapraszam do dyskusji. Ciekawi mnie jak moi czytelnicy podchodzą do tematu bezinteresowności... Czy bezinteresowność to już tylko archaizm?

74 komentarze:

  1. Nie wiem czy niemodne... Wymarle na pewno nie ;) Moze nie biegam z usmiechem by pomagac i szukac komu moge pomoc. Ale usmiecham sie czesto i jestem raczej z zyczliwych osob, przez co czesto dostaje po tylku. Ale jesli ktos prosi o pomoc, albo widze ze jej potrzebuje to udzielam jej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że życzliwość i uśmiech w zupełności wystarczą, w poście może to zbyt przejaskrawiłam ;)

      Usuń
    2. Chyba tak. Tak to wygląda :p

      Usuń
    3. Ale generalnie wiadomo o co chodzi :D

      Usuń
  2. U nas na wsi to raczej normalność każdy stara się pomagać drugiemu. Wiem ze po miastach jest różnie bo tam juz się tak każdego nie zna jak u nas, nie jest sie anonimowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to też prawda... Zauważam różnicę między wsią a miastem...

      Usuń
  3. Oj, z tą bezinteresownością to bywa różnie. Sama mam niejasne wrażenie, że jak robię coś bezinteresownie, to w głębi duszy mam jakiś interes. No bo, gdy pomagam koleżance w matmie, to ona ma o mnie lepsze zdanie, jest okazja pośmiać się, pogadać, być może w innej sytuacji nigdy by nie spędziła ze mną dwóch godzin, a ja lubię jej towarzystwo. Albo sama się dowartościowuję, bo przecież mogę sobie powiedzieć, że, kurcze, ale ja jestem dobra! :D ale tam, taka interesowność to chyba typowa cecha ludzka i chyba nie ma w tym niczego złego! :P
    Co do sytuacji z autobusem, sama nigdy nie widziałam, żeby ktoś nie pomógł poczciwej pani z rozkładem jazdy, co pewno nie znaczy, że to często się nie zdarza. Przeraża mnie za to, gdy ludzie nie ustępują sobie miejsc w autobusie (przykład chyba typowy), argumentując to krótkim "będę pracować na ich emerytury". Takie bzdury sprawiają, że aż się we mnie gotuje. Ale nie o tym xD
    Myślę, że Się z Tobą po części zgadzam, ale NA PEWNO bezinteresowność nie wymarła. Oj nie! Jestem jej bezustannym świadkiem (może ja nie stanowię jej przykładu, ale ludzie, których spotykam owszem! ^^). Znam człowieka, który poświęcił całe swoje życie naszej wspólnocie i nawet z przepukliną nie pozwolił sobie na odpoczynek, no bo przecież trzeba pomóc! Kurcze, to jest mój mistrz! :)
    Albo kiedy byłam na wędrownej - wyjeździe siedemnastodniowym w góry, z namiotami i dwudziestoosobową ekipa - tam o interesowności nie było mowy. Ciągłe dzielenie się i pomoc. Cudo!
    A potem wracam do szkoły i ludzie skąpią sobie kanapki, kiedy na wędrownej nieśli (z uśmiechem) osłabłej koleżance piętnastokilogramowy plecak.
    Post był bardzo zacny! Taki, że mogłam się uśmiechnąć i wypowiedzieć, choć jest ze mnie raczej niedoświadczona osóbka ze znikomą wiedzą. Mogę więc chyba z czystym sumieniem powiedzieć - do następnego posta! :)
    Bardzo dziękuję Ci za komentarz! Będzie mi niezmiernie miło, jeśli jeszcze wpadniesz, choć mój blog, niestety, na ogół nie szczyci się niczym mądrym. Cieszę się jednak, że wpadłaś na ten, a nie inny post! :-) co do pytania - kończę właśnie klasę trzecią gimnazjum. Ech, i co ja mogę powiedzieć na tę wstrząsającą prawdę? Toż to marny gimnazjalista. No marny, marny ;) wybacz więc, jeśli w komentarzach nie powiem nigdy nic zbyt odkrywczego. Szesnastoletnie doświadczenie życiowe często okazuje się niewystarczające ^^

    Pozdrawiam ciepło!
    (Biblioteka Radosnego Człowieka)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo się cieszę, gdy czytam, że jednak ta bezinteresowność nie wymarła, że jest obecna w życiu... :)
      Myślę, że taka interesowność, żeby poczuć się lepiej, dowartościować się, czy uspokoić sumienie jest jak najbardziej normalna i dalej podciągnęłabym działania ludzkie jako bezinteresowne ;) Nie wpadajmy w paranoję :D

      Pewnie, że wpadnę :) Wiek to tylko liczba, z czasem te różnice 2-3 czy nawet 5 lat są znikome :) A czasami taka szesnastolatka, jak Ty może mieć więcej do powiedzenia niż nie jedna trzydziestka :) Dziękuję Ci bardzo za komentarz :)

      Usuń
    2. Mam dowody, że nawet 20 lat różnicy może nie stanowić problemu i dwie osoby potrafią się super dogadywać. Serio. :-)

      Usuń
    3. O to to! :) Nie wiek, a to co ma się w głowie się liczy. :) Grunt, żeby się dogadywać :)

      Usuń
  4. Ja już mam taką naturę, że pomagać lubię, nie oczekując rewanżu lub zysku. Oczywiście łatwo jest pomagać kiedy ma się na to ochotę, trudniej gdy nam się nie chce, a wiemy że jednak pomóc by pasowało.
    Z czystym sumieniem za to mogę powiedzieć, że blog to dla mnie tylko i wyłącznie przyjemność. Pewnie, że lubię gdy ktoś do mnie zajrzy i napisze komentarz, nie oszukujmy się, dla blogera komentarze są ważne i cieszą bardzo. Ale też komentuję na wielu blogach po prostu z czystej przyjemnosci, mimo że osoby te, albo do mnie nie zagladają (chyba że zaglądają po cichu, bez komentarza), albo zaglądają sporadycznie. Osobiście wolę szczere komentarze, z dobrej woli, niż takie wymuszone, bo wypada. :)
    A to przykład dobra z wczoraj- kolega koledze robi bardzo duże zakupy spożywcze, bo wie, że tamten rozpoczyna życie w nowym mieście, nie ma jeszcze pracy i cienko stoi finansowo. Znają się raptem 3 dni. Jak uzasadnia? Kiedyś byłem w podobnej sytuacji jak Ty, ktoś mi w ten sposób pomógł. Teraz mam okazję się zrewanżować.
    Piękne. Myślę, że na tym polega rewanż za dobro. Przekazać to dobro dalej. Postaram się opisać dokładniej tę historię u siebie bo myślę że warto. Może główny bohater mnie za to nie zabije. ;) Zmienię imiona. :) Takie historie przywracają mi wiarę w ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z chęcią poczytam o tej historii :) Co do bloga i komentarzy - masz rację - miło jest, gdy skomentujesz gdzieś post, a później ta osoba zajrzy do Ciebie i da znać, że zajrzała ;) Ale to normalne, miłe, ludzkie :) Chodzi mi bardziej o taką wyrachowaną kalkulację - przeczytam jedno zdanie, albo skomentuję tylko obrazek i zostawię link. Nieraz widziałam komentarze, które były pisane na różnych blogach przez tą samą osobę w odstępie 2-5 minut, czyli taka osoba nawet nie zadała sobie trudu przeczytania takiej notki - po prostu omiotła tekst, żeby komentarz nie wyglądał jak spam i ruszała dalej do boju, ze swoimi kilkami i innymi bzdetami :D

      Usuń
    2. Hitem blogosfery chyba jest komentarz:fajny tekst, zapraszam do siebie . :-) Taki uniwersalny, do wszystkiego pasuje. :-) No można i tak, ale na dłuższą metę to chyba nie zadziała. :-) Jak się komentuje tak od serca (i wcale nie muszą być to jakieś długie komentarze) to można nawiązać fajne relacje. Sama tego doswiadczylam. :-)

      Usuń
    3. O tak - to jest zdecydowany hit w blogosferze:) Albo ciekawie jest, jak ktoś da temat np. "Urodziny", w której opisuje imprezę urodzinową u koleżanki, a w komentarzach życzenia wszystkiego dobrego :D Wiele razy byłam świadkiem komentarzy napisanych pod wpływem samego tytułu.

      Usuń
  5. No ciekawy wpis. Bo tez mam wrażenie ze tak jest. Myślę, że ja lubię pomagać bezinteresownie, ale bądźmy szczerzy: z tym jest rożnie! babci na przystanku chętnie pomogę. ona się uśmiechnie, sprawie jej przyjemność a i ja jestem z tego szczęśliwa. z matematyką pomagałam połowie mojej klasy, ale nie oferowałam się na siłę. Za to kiedy ktoś mnie poprosił o pomoc nigdy nie odmówiłam (nie brałam pieniędzy, nie chciałam nic w zamian), a z blogowaniem... no jasne ze lubię, kiedy ktoś w zamian zajrzy też na mojego bloga, ale udzielam się tez na tych blogach, z których nikt do mnie nie zagląda bo lubię je czytać. Dałaś trzy ciekawe przykłady, bo w każdym z nich można odnaleźć się inaczej. Myślę, że bezinteresowność nie wymiera. Mimo wszystko znam kilka ludzi którzy lubią bardzo pomagać, ich mottem jest "karma wraca". Nie od staruszki na przystanku czy od koleżanki od matematyki, ale spotka nas kiedy indziej, od kogoś innego, wtedy kiedy my będziemy potrzebować pomocy. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ja też uważam, że dobro wraca - nie w tej to w innej formie. A żeby świat był lepszy i piękniejszy - warto pomóc innej osobie bezinteresownie, zagadać, uśmiechnąć się... Jak to gdzieś kiedyś zasłyszałam "Tylko życie poświęcone innym jest godne przeżycia" ;)

      Usuń
  6. Super temat. Bezinteresowność nigdy nie powinna nie wyjść z mody. To, że jedna jednostka nie jest z niej zadowolona nic nie zmienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby tak było i oby ludzie nie byli coraz bardziej znieczuleni na potrzeby innych ;)

      Usuń
  7. Temat rzeka, dokładnie.
    Jak mogę to pomogę, pewnie, że tak. Bo czemu by nie powiedzieć tak jak wspomniałaś np. którą godzina, czy gdzie leży ta ulica? Jak wiem i mam możliwość to podam.
    Ale... kiedyś się przejechałam. Szłam z koleżanką przez miasto i stała starsza kobieta, z trzema wielkimi torbami i zapytała czy pomożemy donieść jej to na klatkę, że mieszka kilka metrów stąd. My na to, że nie ma problemu i wzięłyśmy te torby. Idziemy za nią, a ona idzie żwawo, po czym mówi, żebyśmy chwilę poczekały. Weszła do jeszcze jakiegoś sklepu, nie było jej 15 minut po czym wyszła z dwoma jeszcze większymi torbami ^czegoś^ i popędziła w stronę domu, my za nią, a na koniec nawet głupiego `dziękuję` nie usłyszałyśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę, no to rzeczywiście nieprzyjemnie... :< Aż się odechciewa wszystkiego... Ale mam nadzieję, że to tylko pojedyncze przypadki.

      Usuń
    2. No, byłam wściekła, koleżanka tak samo... ale cóż.

      Usuń
    3. Nic nie zrobisz, czasem i tacy ludzie się trafiają...

      Usuń
  8. Jak dla mnie bezinteresowność jeszcze nie wymarła, no właśnie, jeszcze... Jednak coraz rzadziej spotykam sie z tym zjawiskiem. Dochodzę nawet do wniosku, że coraz mniej jest ludzi, którzy pomagają bezinteresownie, mogłabym powiedzieć, że nawet bardzo niewiele. Reszta patrzy na zysk, jakie z tego będą mieć korzyści i czy się za dużo nad tym nie napracują. Myślę, że jestem jedną z tych osób, które działają bezinteresownie. Gdy koleżanka czegoś nie rozumie, proponuję, że jej to wytłumaczę. Tak samo jest z innymi przykładami, kiedy po prostu komuś moge pomóc, to robię to. Natomiast jeśli chodzi o blogi to zawsze jest mi miło, gdy ktoś odwiedzi mnie, ale nie wymagam tego. Nawet gdy byłam nieobecna na blogu przez jakiś czas, odwiedzałam blogi innych. Nie po to, aby zdobyć komentarze, bo nawet postów nie pisałam, ale po to, bo po prostu chciałam to robić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I taka postawa jest mi bardzo bliska. Cieszę się, że są jeszcze takie osoby jak Ty, które potrafią zrobić coś bezinteresownie, którzy piszą komentarze i odwiedzają blogi innych nie po to, żeby napędzić na swój blog, a po to żeby po prostu wyrazić swoją opinię.

      Usuń
  9. Czytając ten wpis stwierdzam, że jestem nawet bardzo bezinteresowna ;-) Lubię pomagać innym i dlatego (chyba ;-)) wybrałam swój zawód. I nawet dzisiaj całkiem bezinteresownie podwiozłam autostopowicza :-) Nie ma co liczyć na zapłatę w niektórych sytuacjach. Albo zapłatą może być uśmiech lub zwykłe dziękuję :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Aż się raduje moje serce gdy czytam takie komentarze :))

      Usuń
  10. super temat, według mnie jest mega ważny i każdy powinien go poruszyć. Niestety muszę stwierdzić, że bezinteresowność wychodzi już z mody :(
    Gattta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno każdy powinien zadać sobie kilka pytań i szczerze na nie odpowiedzieć... Może taki dialog wewnętrzny zmieniłby niejedno ludzkie spojrzenie na ten aspekt.

      Usuń
  11. Gdyby ktoś zapytał mnie na mieście czy przystanku o godzinę bądź kiedy odjeżdża autobus odpowiedziałabym, bo ostatnio szukałam pewnego numeru na pewnej ulicy i mi pewni państwo pomogli.

    Gdybym umiała matematykę, też chętnie bym pomogła. Pomagałam koleżankom w pisaniu prac, czy robieniu plakatów. Moim problemem jest to, że pomogę jak ktoś coś chce, bo czemu nie? Ale jak ja już czegoś potrzebuję to raczej nie bardzo.

    A co do komentowania blogów, komentuję je, bo lubię, bo chcę, bo uważam, że to co autor napisał jest godne tego, aby zwrócić na to uwagę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyczuwam ukryty komplement w ostatnim zdaniu ^^ Fajnie, że masz takie podejście, oby więcej takich ludzi :)

      Usuń
    2. Bo owszem to i tyczy się również tego co piszesz. Lubię komentować sensowne posty, gdzie mogę później wdać się w dyskusję, a i poznać zdanie innych.

      Usuń
  12. Podpisuje sie pod tym postem rekoma i "nogiema" ! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Z przykładem kobiety na przystanku to na początku bym się chyba speszyła, ze ktoś mi przeszkadza ale potem by mi to radość sprawiło, że komuś pomogłam :) a co pisania do dawnych znajomych to nie jest tak. Czasami pisałam pierwsza i znowu pierwsza i to nie jest fajne, jak komuś się narzucamy. Ale za bezinteresownością jestem zdecydowanie zza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, aż doskonale... Narzucanie się komuś raczej nie jest mile widziane, poza tym jest dość upokarzające.

      Usuń
  14. Rzeczywiście temat rzeka:) Z tą bezinteresownością to różnie bywa, ale w sumie doświadczam jej, zawsze jest to niesamowicie budujące! Sama staram się być bezinteresowna, jeśli mogę pomóc- jasne, czemu nie? Fajnie jest działać na czyjąś korzyść, to niesamowite uczucie widzieć uśmiech, wdzięczność na czyjejś twarzy:)
    Staram się jednak uważać z sytuacjami, w których na przykład wykonuję projekt grupowy i wychodzi na to, że sama wszystko robię, bezinteresownie oczywiście... zdarzało się, że ludzie mnie wykorzystywali, no i to nie było fajne. Ale na szczęście już właściwie się nie zdarza:)
    Co do starszej pani na przystanku- pewnie, że bym pomogła:) Tak jak Stasia, nie lubię sytuacji, w której nikt nie zwalnia miejsca np. w tramwaju. Sama zawsze staram się wstawać, czasami zdarza się, że po prostu się zamyślę i nie zauważę (mam niebezpieczne skłonności do tracenia kontaktu z rzeczywistością;)), ale staram się ustępować. Gdy jakimś cudem trafi mi się miejsce siedzące, to zawsze patroluję tramwaj wzrokiem na każdym przystanku i patrzę, czy przypadkiem jakaś starsza pani nie potrzebuje wolnego miejsca. Stała czujność:D
    Z tymi dawnymi znajomymi to w sumie różnie bywa, chodzi mi o to, że pewnie, fajnie napisać, ale po czasie to aż nie wiadomo, o czym rozmawiać... przykre w sumie. No i ja zawsze boję się, że się narzucam. Ale staram się jednak bezinteresownie pisać, bo też interesuje mnie, co tam u moich znajomych:)
    Ogólnie- trzeba pomagać, trzeba się dzielić! Niech żyje bezinteresowność:)
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie za komentarz :)
      Z tymi znajomymi to racja... długa przerwa od siebie może spowodować brak wspólnych tematów. No i narzucać się też nie ma potrzeby... Ale w sumie fajnie popisać z kimś ważnym dla nas w przeszłości, uporządkować wiedzę co u niego/niej, jak żyje, itp.
      Napisałam ten przykład, bo denerwuje mnie jak prawie obcy mi ludzie wysyłają wiadomości prywatne z prośbą o kliknięcie lajka do konkursu, a na ulicy nawet cześć nie powiedzą czy też nigdy nie zagadają.

      Usuń
  15. Myślę, że bezinteresowność jest bardzo dobra, ale do pewnego czasu. Niestety większość .ludzi bardzo łatwo wykorzystuje kogoś dobre serce. Przykład z mojego życia, przez ok. rok pomagałam koleżance bezpłatnie opiekować się jej dziećmi, naprawdę sprawiało mi to radość i nigdy nie pomyślałam, że mogłabym brać za to pieniądze bo to była dla mnie przyjemność opiekować się 4 małych pociech (najstarsze 4 latka, najmłodsze pol roku) i z racji tego, że mój college był blisko jej domu, więc od razu jechałam do niej i zostawałam do późna zwykle do 22. I tak każdego dnia, później dostałam pracę w kiosku więc jeździłam do niej tylko 2 razy w tygodniu. Ale z czasem zaczęło mi to przeszkadzać, nie miałam czasu dla siebie i jak do niej nie przyjechałam bo miałam inne plany to do mnie dzwoniła i pytała się czy u niej będę. I w taki sposób stałam się jej niewolnica, każdy mi mowil ze ona mnie wykorzystuje, ale ja tego nie widziałam, dopiero jak okazało się ze w niedziele jak jezdzilam do niej to ona ze znajomymi była co tydzień w gorach.

    Więc niestety, ale czasami takie sytuacje się zdarzaja i niestety szybko można stracic wiare w ludzi. Ja bardzo lubię pomagać, jeśli coś umiem oczywiście to chętnie wytłumaczę zadanie albo po prostu pokaże komus jak robi się prezentacje w powerpoint.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie bywają perfidni... Współczuję tej sytuacji, dla mnie to chamstwo w czystej postaci. Wykorzystywanie dobroci innej osoby dla własnych celów... Pozostaje mieć nadzieję, że kiedyś się taka osoba ocknie i przestanie traktować tak ludzi.

      Usuń
  16. Ojjj zdecydowanie za mało osób pomaga bezinteresowanie, szcze to ja też wiele razy mogłam pomóc a jakos sie na to nie zdobyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma takie sytuacje w życiu, że w sumie mógł pomóc, a nie zrobił tego... Ale nie ma co żałować, tylko trzeba zacząć pomagać ;)

      Usuń
  17. Tak w dzisiejszym świecie, mało kto potrafi zrobić coś bezinteresownie.
    pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hajs musi się zgadzać... ;) Ech. Odpozdrawiam :)

      Usuń
  18. Dlaczego ,,wymarłe"? Z góry zakładasz, że kiedyś ludzie byli bezinteresowni a teraz nagle przestali? Moim zdaniem bezinteresowność nigdy nie istniała i nie istnieje. Zamyka się tylko w wielu różnych formach, mniej lub bardziej szlachetnych. Np. niedawno byłam wolontariuszem na festiwalu. Nie płacili mi za to, więc bezinteresownie? Ale przecież robiłam coś co lubię, więc miałam z tego satysfakcję, spotkałam się ze znajomymi, posłuchałam dobrej muzyki, nawet zjadłam obiad. Mimo braku zapłaty w praktyce mój wolontariat był mi bardzo na rękę! Często jedyną zapłatą jest nasza satysfakcja z dobrze wykonanej roboty, poczucie bycia lepszym człowiekiem i to najbardziej szlachetna forma interesowności. Potem jest robienie czegoś dla towarzystwa, licząc na drobną nagrodę, miłe słowo. Za najgorsze uznaje się robienie czegoś dla pieniędzy. Nie wiem dlaczego. Ale na pewno nikt jeszcze nic nie zrobił totalnie bez korzyści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ehm, może słowo wymarłe to niezbyt odpowiednie (sorry, nie jestem humanistą). Nie chodziło mi o to, że kiedyś ludzie byli lepsi, bezinteresowni bla bla. Tylko raczej o to, że teraz co raz rzadziej spotykam się z sytuacjami, gdzie coś robi się za darmo, z życzliwości, sympatii... No nie wiem.
      A z tym, że najgorsze uznaje się robienie czegoś dla pieniędzy - to się zgadzam. Nawet w mojej rodzinie jest ciotka, która swojej teściowej nie zmiotła podłogi bez wzięcia za to odpowiedniej ilości pieniędzy. Ja bym to zrobiła za darmo, gdybym o tym wiedziała, a ona nawet za darmo nie chciała o tym słyszeć. Są pewni ludzie/pewne sytuacje, wobec którym należałoby trochę bezinteresowności okazać. Przynajmniej według mnie.

      Usuń
  19. 26, czy 27 punktów z angielskiego ustnego to też bardzo dobrze. Na studia na pewno złożę na farmację i kosmetologię. Chociaż te kierunki i tak są u mnie na drugim miejscu, bo najbardziej marzy mi się stomatologia! Myślę, że to byłby dla mnie idealny kierunek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to trzymam kciuki, żebyś się dostała na stomatologię :)

      Usuń
  20. A ja zawsze chętnie komuś pomogę, jeśli mam taką możliwość. Bezinteresownie powiem staruszce na przystanku, który numer autobusu podjechał. Bezinteresownie pomogę wnieść jej siatki z zakupami do tramwaju. Bezinteresownie dzielę się swoim notatkami z całym rokiem. Robię naprawdę wiele rzeczy bezinteresownie. A może czucie się potrzebną jest moją interesownością?
    >FOXYDIET<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka interesowność to bezinteresowność ;) Przynajmniej w moim odczuciu :)

      Usuń
  21. też jestem typem A, zazwyczaj, wiaodmo każdy ma gorszy dzień i ma do tego prawo, ale w sumie nie przypominam sobie żeby komuś nie udzieliła pomocy tym bardziej kiedy ktoś mnie o to bezpośrednio pyta ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja na szczęście należę do osób bezinteresownych, urodzonych i wychowanych w czasach kiedy jeszcze nie znano wyścigu szczurów itp. Chociaż pewnie to nie tylko to miało wpływ na to jaka jestem, a wychowanie rodziców, którym jestem ogromnie wdzięczna za to jak mnie wychowali :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wychowanie ma tutaj chyba największy wpływ... Mnie też wychowali tak, żeby potrzebującym pomagać, dzielić się, żeby nigdy pieniądze nie były dla mnie najważniejsze.

      Usuń
  23. Zaczynam zauważać ze ludzie nie wiedzą co to bezinteresowność w dzisiejszym swiecie, niestety...
    www.wkrotkichzdaniach.pl - nowy wpis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech... Ja też to zaczęłam zauważać, stąd ten wpis...

      Usuń
  24. ja tam jestem A szczególnie dla sympatycznych staruszek z Twojego przykładu :D a tak serio- lubię coś dla kogoś zrobić, jest mi wtedy milej na sercu, więc chyba ok :) Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To uczucie "po" jest niesamowite :)

      Usuń
  25. Z wieloma aspektami, które tutaj podałaś się zgadzam i również uważam, że bezinteresowne zachowanie w takich sytuacjach jest jak najbardziej normalne. Jednak z pomocą biednych, to już trochę inny temat. Czasami od kogoś bije bezradność i takiej osobie pomogłabym groszem. Ale nie które osoby taki los sobie wybierają (przynajmniej w mieście którym żyję) udają biednych, albo po prostu nie doceniają dobroci innych. Liczą tylko na pieniądze. Jedzeniem, piciem, odzieżą gardzą. I to często da się wyczuć, dlatego wtedy nawet nie zwracam uwagę na takie osoby i przechodzę obok nich obojętnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie bywa... Ludzie bywają podli.. ;/

      Usuń
  26. ja jestem na pewno typem A, ale czasami ma to swoje wady, bo dużo osób wykorzstuje moja bezinteresowność. Jednak na dłuzszą mete i tak cieszę się, ze nie jest ze mnie zaden typ C/Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie daj się znieczulicy, choć to wygodne i przyjemne... Trzeba zauważać drugiego człowieka, warto mu pomagać...

      Usuń
  27. A ja mam wrazenie, ze pomaganie jest jak najbardziej modne! Przynajmniej tak to widze w otaczajacym mnie spoleczenstwie. Nieraz widze, jak ludzie ustepuja sobie miejsca, daja pieniadze bezdomnych. Mi ostatnio zdarzylo sie kupic bezdomnemu kawe I sniadanie w McDonaldzie, nie z wlasnej inicjatywy, tylko dlatego ze mnie poprosil. Ale nie zastanawialam sie,bo to w pewnym sensie przyjemne pomagac ludziom. To wrecz ludzki odruch. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super zrobiłaś - bezdomni to trochę też kontrowersyjny temat - wiadomo, jeden chce na chleb, drugi na wódę. Dobrze, że są "uczciwi" bezdomni, którzy rzeczywiście chcą po prostu coś zjeść...

      Usuń
  28. No niestety, ale ta "bezinteresowność" coraz to bardziej się rozpowszechnia.
    tzanetat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. Często widzę, jak ustępuje się starszym miejsca, chociaż kiedy ja chciałam ustąpić miejsca jakiejś pani, to ona stwierdziła z wielkim oburzeniem, że ona przecież nie jest taka stara. Nie ogarniam też, dlaczego te biedne staruszki chodzą godzinami po Biedronkach, a ustać 10 min w autobusie nie mogą, po prostu jest to podejrzane, ale ustępuję im miejsca, bo nie wypada nie ustąpić... Jeszcze nie miałam okazji bezinteresownie pomóc, staram się jednak uśmiechać i ogólnie być miła.
    ___________
    pisane-atramentem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staruszka staruszce nie równa ;) Nie możemy generalizować.

      Usuń
  30. Nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na Twoje pytania. Po pierwsze stawiasz temat widząc tylko czerń i biel, ale nic nie jest tylko czarne lub białe. Wiele osób raz postąpi bezinteresownie, inny się na tym przejedzie i na jakiś czas przestanie. Dużo też zależy od tego komu pomagamy. Przecież inaczej pomaga się komuś bliskiemu a inaczej obcej osobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja. Jest wiele odcieni szarości, ale tą notką chciałam może zachęcić, żeby nawet jak szary, to taki jaśniutki... ;)

      Usuń
  31. Masz wiele racji jednak myślę, że w niektórych zachował się jeszcze pierwiastek bezinteresowności :) jest wiele przypadków ludzi o naprawdę dobrym i szczerym sercu. Fakt faktem, że większość z nas woli odwrócić wzrok, zatkać swoje uszy. Tak jest łatwiej. Nie trzeba nic robić, ani się narażać. Nic nie tracimy, ale i nie zyskujemy. Jesteśmy neutrli i wypłowiali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znieczulica to choroba cywilizacyjna naszego wieku... Ale choroby trzeba leczyć, przepędzać ;)

      Usuń
  32. Ja wiem, że kiedyś byłem strasznym egoistą, ale mam wrażenie, że trochę wydoroślałem i stałem się bardziej otwartym człowiekiem, wrażliwszym na potrzeby ludzi dookoła. Staram się pomóc jak mogę :D. Co do blogowania, to cóż, dobrze wiesz, że znajdą się tacy, którzy skomentują nawet bez czytania notki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że wydoroślałeś ;) Bo trzeba być otwartym na potrzeby innych, zamykanie się w sobie wcale nie jest fajne ;)

      Usuń