czwartek, 30 czerwca 2016

Złapią czy nie złapią?

Do napisania tego postu zmusiły i zainspirowały mnie zarazem moje wyrzuty sumienia, że mogłam kogoś nieświadomie wprowadzić w błąd ostatnią notką. Na szczęście moi czytelnicy czuwają, (dziękuję Ci Madusia!) i szybko wyłapali mój błąd merytoryczny w jednej z porad, którą czym prędzej usunęłam.

Chodzi o fotoradary za granicą. Otóż, wbrew temu co pisałam w ostatnim poście - mogą przyjść mandaty z innych krajów. Nie wiem dlaczego nie sprawdziłam informacji w sieci, tylko od razu założyłam, że skoro nam nigdy nie przyszedł, (a trochę się błąkaliśmy polskim samochodem po Anglii (pół roku), poza tym za każdym wyjazdem przejeżdżamy różne państwa) to znaczy, że nigdy nikomu nic z zagranicy nie przyjdzie. A prawo i przypadki, które chodzą po ludziach pokazują, że z niektórych krajów i z niektórych sytuacji, mandaty jednak przychodzą. Przepraszam więc, jeśli kogoś wprowadziłam w błąd - mea culpa. Także moja nowa rada brzmi - na wszelki wypadek zwolnijcie przy fotoradarach ;).

Jako, że sprostowanie mam już za sobą, a na język, a właściwie palce, ciśnie mi się inny temat, nie omieszkam go nie poruszyć. Doświadczenia z policją i prawem. Temat rzeka, bo przypadków interwencji z udziałem policji jest całe mnóstwo.
A czy Wy macie jakieś doświadczenia z policją? Miłe czy raczej niezbyt?



Ja ze swojego dotychczasowego życia pamiętam 3 sytuacje z policją w roli głównej. Pierwsza, najbardziej wryta w pamięć, kiedy jechaliśmy samochodem z imprezy w 5 osób i do kontroli zatrzymała nas policja. Z samochodem i kierowcą wszystko było okay, ale policjant zauważył, że jedna z pasażerek nie ma zapiętego pasa (trzeźwość myślenia po procentach...). Nie była to jakaś wielka przewina, ale już mandat by się należał. Na szczęście kierowca wybronił koleżankę, zaczął brać policjanta na litość, że to młoda dziewczyna, nie ma pieniędzy, a taki mandat to dla niej bardzo dużo... i udało się! Skończyło się tylko na pouczeniu.

Druga sytuacja to ta, w której ja "zeznawałam". Otóż na parkingu pod kościołem, ktoś wjechał w tył naszego samochodu i uciekł. Na szczęście, całą sytuację mogliśmy oglądać z perspektywy schodów kościoła, bo jeszcze nie zdążyliśmy wejść do środka. Szybko zapamiętałam rejestracje samochodowe i żeby nie zapomnieć zapisałam je w notatniku. A gościu szybko uciekał. Kiedy tata zadzwonił na policję, podał te numery i dzięki temu już za niecałe pół godziny i policja, i sprawca zdarzenia byli z powrotem na kościelnym parkingu. Jako, że u nas na wsi każdy każdego zna, okazało się, że gościu jest z drugiej wioski i był pod wpływem alkoholu. Policjant zapytał się taty znacząco, czy chce żeby wpisali do raportu, że gość był pod wpływem alkoholu. Jako, że nikt nie chciał nikomu robić kłopotów, obyło się bez takiej wzmianki w sprawozdaniu policyjnym. Koszty naprawy pokryła jego ubezpieczalnia, a on chyba dostał jakiś niezbyt wysoki mandat.



No i ostatnia sytuacja, to tak naprawdę nie dotyczyła mnie, a koleżanki (która jeszcze na dodatek pożyczyła ode mnie i innej koleżanki pieniądze i nie oddała), i jej ucieczki z domu.  Ponoć przyszła zapłakana, przespała się u jednej z koleżanek z sąsiedztwa i zamierzała jeszcze chwilę tu pobyć. Jej plany się zmieniły, gdy zobaczyła policję na naszej ulicy, wybłagała, żebyśmy pomogły jej uciec, bo ona nie może wrócić do domu. Oczywiście jako dobre koleżanki, pomogłyśmy tej dziewczynie uciec do lasu, a na pytania policjantów, czy ją widziałyśmy, odpowiadałyśmy zgodnie, że tak, była tutaj, ale już poszła, a my nie wiemy dokąd. Finał był taki, że wróciła do domu (nie wiem czy sama czy z eskortą policjantów), ale długo nie posiedziała, bo dała nura za granicę. No i tyle ją widziałyśmy ( i nasze pieniądze).



Jestem bardzo ciekawa Waszych historii.  Jeśli mieliście jakieś doświadczenia z policją lub prawem, koniecznie napiszcie w komentarzu ;) Tymczasem żegnam się z Wami, życząc polskiej reprezentacji wygranej z Portugalią (dzisiaj, o 21!), a Wam miłego nadchodzącego weekendu :) Bawcie się dobrze!

piątek, 24 czerwca 2016

Dziwne rady na podróż samochodem

Cześć! Dzisiaj przychodzę do Was z takimi radami, z którymi być może nigdzie się nie spotkaliście, a myślę, że są dość przydatne jeśli wybieracie się w długą podróż. Na przykład kiedy będziecie zmuszeni opuścić Wyspy ze względu na Brexit :D Albo kiedy po prostu będziecie jechać na zasłużone wakacje do cieplejszych krajów ;)

Na wstępie zaznaczam, że są to rady mojego autorstwa, sama je wymyśliłam na podstawie swoich doświadczeń przy jeżdżeniu samochodem na wyspy i z powrotem. Także, nie bierzcie ich tak do końca na serio. Możliwe, że z którąś nie będziecie się zgadzać, bo ile ludzi tyle sposobów na życie ;)




1.  Weź szczoteczkę i pastę do zębów. 

Serio. Kilkanaście, czy kilkadziesiąt godzin w podróży bez mycia zębów to mało komfortowa sytuacja. Nie tylko dla innych, ale przede wszystkim dla siebie. Osobiście nienawidzę uczucia osadu na zębach po jedzeniu i tego nieprzyjemnego smaku/zapachu. Nawet częste żucie gumy czy jedzenie tic taców, nie sprawi, że poczujecie się komfortowo i świeżo w buzi. Poza tym spadnie też chwilowo poziom zmęczenia i znużenia jazdą. 

2. Chusteczki odświeżające to Twój must have. 

Przetarcie rąk, twarzy, szyi lub dekoltu pozostawia uczucie świeżości, ale chusteczki mogą się też przydać, kiedy coś się rozleje, wybrudzi, 

3. Zawsze bierz kawę w termos. 

Nieważne, że wyjeżdżasz mega wypoczęty, a na dworze jest +40 stopni. Bierz i już. Na trasie dopada zmęczenie, a pogoda się zmienia. Docenisz tą radę, kiedy na trasie złapie Cię monotonny deszcz, a nigdzie nie będzie widać zjazdu z autostrady (albo jeśli jesteś zbyt skąpy, żeby kupować kawę po 2-3 euro). 

But first... coffee! :D


4. Nigdy nie tankuj przy samych granicach. 

Staraj się tak rozłożyć tankowania, żeby nie robić tego tuż przed jakąś granicą. Tam zazwyczaj ceny paliw są największe i niestety, ale można dużo stracić. 


5. Nie zapomnij wziąć ładowarki samochodowej i kabla USB. 

Nie chodzi o to, żebyś miał ciągle naładowaną komórkę na granie czy słuchanie muzyki, tylko o nawigację. Bo chyba nikt nie chciałby zostać bez nawigacji w środku kompletnie obcej trasy. Jasne, zawsze można kierować się po znakach, czy zapytać innych ludzi, ale jednak nawigacja daje bezkonkurencyjne poczucie pewności. 

6. Na prom bierz coś ciepłego. 

Mimo, że na zewnątrz jest upał, to od morza ciągnie, a w środku chodzi klimatyzacja. Nie bierz więc na prom japonek i samej sukienki mini, bo zmarzniesz. Weź za to ciepłą bluzę i skarpety ;) W takich cieplutkich warunkach łatwiej też zdrzemnąć się, odpocząć. 

Ze dwa lata temu... ;)


7. Nie planuj spania w samochodzie. 

Niewiele się wyśpisz, później będą Cię bolały wszystkie kości. Poza tym - często i gęsto jest tak, że po parkingach czy stacjach benzynowych kręcą się różne elementy. Trzeba uważać. Zaplanuj nocleg w hotelu albo... 

8. Wyjeżdżaj w nocy/nad ranem. 

Jakoś te pierwsze godziny przetrwasz, a w dzień będzie całkiem ok. Najgorzej jechać w nocy, nieoświetloną drogą, dlatego staraj się, aby środek podróży nie przypadał na tą porę. 

9. Nie ścigaj się. 

To chyba najbardziej banalna rada, ale naprawdę mega ważna. Nawet jeśli inni kierowcy Cię do tego prowokują, nie ścigaj się. Nie myśl też o tym, aby pobić swój rekord w dojechaniu gdzieś tam. Daj sobie czas i postaw bezpieczeństwo podróży na pierwszym miejscu. Ta godzina, czy dwie naprawdę Cię nie zbawią. 

Szerokości!


I to wszystko :) Ciekawa jestem, czy ktoś może podzielić ze mną moje zdanie w kwestii długich podróży samochodem. Jeśli macie odmienne zdanie na któryś z tych punktów, też piszcie. Będzie to ciekawe i dla mnie, i dla innych :)

Pozdrawiam i... do boju Polskooooo! (Polska - Szwajcaria, jutro o 15:00!)

wtorek, 21 czerwca 2016

Czerwcowy update

Dzieje się. Powiedziałabym nawet, że dzieje się dużo. Spotyka mnie bardzo wiele sytuacji - w większości pozytywnych, ale niestety też negatywnych. O wszystkim opowiem Wam w tej notce, więc zapraszam do czytania, jeśli oczywiście jesteście tego ciekawi ;)

Zdałam! Oficjalnie zdałam studia, nie mam żadnej poprawki, a swoją edukację na poziomie I stopnia kończę z wynikiem 2:1. Dla mnie to rewelacyjny wynik, którym mogę się pochwalić, gdy będę ubiegać się o pracę w zawodzie, kiedyś tam.

W ogóle to planuję osobny post na temat studiów w Anglii. Jako, że 3 lata doświadczenia z angielską edukacją za mną, mogę co nieco o tym powiedzieć. Oczywiście z mojej, subiektywnej strony. Także bądźcie cierpliwi i czekajcie, bo na pewno postaram się dość obszernie ująć ten temat. Nawet jeśli ktoś nie wybiera się tu na studia, to chyba i tak temat jest dość "atrakcyjny" i naszpikowany ciekawostkami, przez co myślę, że większość chętnie o tym poczyta ;)



Z przygotowań do ślubu - kamerzysta nareszcie zamówiony. Wielki ciężar spadł mi z serca, bo już zaczynałam się martwić tą luką w naszych przygotowaniach ;)

Poza tym - wróciłam już do Anglii. Razem z narzeczonym wróciliśmy w ten weekend do Luton i mamy zamiar pomieszkać tu jeszcze do końca lipca. No, może nawet uda się stąd wyprowadzić troszkę wcześniej. Tak jak już chyba kiedyś wspominałam (a może nie?), będziemy się przeprowadzać. Na razie zabieramy wszystkie graty do Polski, tam załatwimy kilka spraw i za miesiąc, dwa wyjedziemy ponownie do Anglii, ale już nie do Luton, ale do Rugby. Także jeśli ktoś z Was mieszka w Rugby lub okolicach - piszcie. Wszelkie rady i wskazówki gdzie, co i jak mile widziane.

W czwartek referendum w sprawie Brexitu. Mam nadzieję, że jego wynik nie pokrzyżuje nam planów i że będziemy mogli powrócić na wyspy bez problemu. Ale... się okaże.



W czwartek zmarła moja prababcia. Żyła pięknym życiem przez ponad 96 lat. przeżywając wojnę i biedę w powojennej polskiej wsi. Osoba bardzo ciepła, serdeczna, gościnna, pomocna. Jestem pewna, że byłam obecna w jej modlitwach, bo ona zawsze dużo się modliła i o wszystkich się martwiła. Swoją modlitwą oraz pamięcią dziękuję jej za to z całego serca. Z tej też okazji wrzuciłam na youtube 3 filmy - nagrania z dyktafonu, które powstały w ukryciu, rok temu. Filmy są prywatne i zawierają luźną treść - nie były reżyserowane, ale były nagrywane na spontanie, dlatego gdzieniegdzie brakuje początku, czy słychać rozmowę innych osób - syna prababci i mojej mamy. Jeśli chcecie, to posłuchajcie :) Stare piosenki, których pewnie nie słyszeliście i wiersz, który moja śp. prababcia znała ze szkoły (!!!).
A tak z innej beczki - w najbliższym czasie zamierzam wprowadzić małe zmiany w wyglądzie bloga. Teoretycznie mam miesiąc wolnego, więc powinnam nadrobić na dniach notki na Waszych blogach, sklecić sensowny post tematyczny i właśnie zabrać się za ten szablon. Nie pozostaje mi nic innego jak prosić Was o chwilę cierpliwości i zrozumienia.

A teraz już kończę i lecę sprawdzić co u Was. Stęskniłam się :) Do następnego!

czwartek, 9 czerwca 2016

Instagramowy tag, czyli dużo zdjęć

Już od dłuższego czasu czekałam na swoje pierwsze 500 postów na Instagramie. I oto kilka dni temu wstawiłam swój pięćsetny post, a teraz świętuję ten fakt, wymyślając tag :D Oczywiście, tag może zrobić każdy na swoim blogu, mianuję wszystkich ;)

Ok, do sedna.

1. Jaki jest Twój nick i co jest na Twoim Instagramie? 

Mój Instagram to @itak_94, na którego wszystkich zapraszam :) Użytkuję go raczej z jego pierwotną ideą uchwycenia chwili w której się znajduję, aczkolwiek jest też mnóstwo zdjęć dodanych dzień lub kilka dni po zrobieniu. Tak więc widoczki, jedzenie no i typowe selfie :)

2. Kiedy wstawiłaś swój pierwszy post i co to było?

Mój pierwszy post został opublikowany 25 lutego 2014 roku, czyli ponad 119 tygodni temu! Była to kompozycja zielonych jabłek i winogron na talerzyku :D



3. Które z Twoich zdjęć zdobyło najwięcej polubień?

Najwięcej serduszek zdobyło zdjęcie zrobione w świątecznym okresie Bożego Narodzenia.  Mi tak średnio się podoba :D


4. Które z Twoich zdjęć miało najmniej polubień? 

Cztery z moich zdjęć zdobyło po 1 lajku :D Oto one:

Pocztówka z Waltem Disneyem 

Tablica powitalna przy parku, obok którego mieszkałam na początku swojego pobytu w UK :)

Żel pod prysznic z Asdy o nieziemskim zapachu 

Nasz prowiant na wycieczkę do Zakopanego

5. Zdjęcie z największą liczbą komentarzy

Najwięcej komentarzy, bo aż 10 zdobyło zdjęcie, na którym odliczam dni do ślubu :)

Już teraz "tylko" 422 dni :)

6. Twoje 3 ulubione zdjęcia to... ? 

Wigilijne


Wielkanocne

Wakacyjne 


Jestem ciekawa jak to jest u Was - lubicie Instagram? Często dodajecie zdjęcia? Zostawcie mi na dole swoje nicki, chętnie odwiedzę :) A tymczasem zmykam do dalszego cieszenia się wakacjami w Polsce! Miłego weekendu :))

czwartek, 2 czerwca 2016

Fotorelacja | Maj 2016

Witam wszystkich bardzo serdecznie :) Mamy już czerwiec, a to oznacza, że to najlepszy czas, żeby podsumować miniony miesiąc. Był intensywny, to na pewno i raczej zaliczyłabym go do udanych :)

CO SIĘ DZIAŁO

Maj kręcił się przede wszystkim wokół egzaminów i projektu końcowego. Pochłonęło mi to wiele czasu i nerwów, ale na szczęście mam to już za sobą. Jednocześnie kończąc tymi ostatnimi akademickimi wydarzeniami moją edukację w Wielkiej Brytanii, i w ogóle.  A przynajmniej na razie.

Project Day

Last minute Literature Review

Napisana, wydrukowana, złożona i obroniona !


Poza tym, pod koniec maja przyjechaliśmy na urlop do Polski, skąd też i do Was piszę :) Kocham wakacje w Polsce - totalne lenistwo!

Dartford Crossing nad Tamizą jest płatna, pamiętajcie o tym. Płaci się przez internet, obecnie £2.50 za jeden przejazd.

Niemieckie autostrady

Tunelem też trzeba przjechać

Coca-cola już na polskiej stronie ;)

Pierwsze zakupy po przyjeździe :)


KULINARNIE

Jakoś nie przychodzi mi nic do głowy jeśli chodzi o jedzenie. Jedyne moje odkrycie tego miesiąca to batoniki Gold marki McVitie's. Totalne zaskoczenie. Spodziewałam się czegoś przeciętnego, zwykłego, a tymczasem te batoniki są mega! To właściwie wafelki oblane grubą, białą czekoladą, która smakuje i pachnie po prostu obłędnie. Koniecznie musicie wypróbować!

Już zjedzony ^^


KSIĄŻKI I FILM

W maju zabrałam się za przeczytanie słynnej Magii Sprzątania Marie Kondo. Choć nastawienie moje było raczej sceptyczne, nawet jeszcze podczas czytania książki, to po całej lekturze i głębszym przemyśleniu przyznaję rację autorce. Teraz jestem na etapie wdrażania tej książki w życie, więc dopiero po pewnym czasie będę mogła powiedzieć, czy ta książka jest nie tylko lekka w czytaniu i mega motywująca, ale też również przekazuje wartościowe treści.

Całkowicie inną książką jest A father's revenge. Nie wiem czy została przetłumaczona na język polski, ja czytałam ją w oryginale. Przedstawiona historia jest wciągająca, a poboczne wątki i obrazy psychologiczne bohaterów pozwalają lepiej wczuć się w sytuację i zrozumieć niektóre działania. Polecam.

Całkowitym filmowym hitem okazał się być film Gone Girl. Jestem pewna, że kojarzycie ten tytuł, bo film został nakręcony na podstawie książki o tym samym tytule. Momentami straszny, bardzo wciągający i zaskakujący. Po prostu trzeba tą pozycję samemu obejrzeć/przeczytać.

KOSMETYKI

Nawet trochę się nazbierało tych pustych opakowań. Są też dwa produkty, które nie zostały zużyte, ale muszę je wyrzucić, bo ich termin ważności już minął.


Bez numerków, bo mój laptop w naprawie i nie mam jak obrobić zdjęć. Powiem krótko - przeciętne produkty, oprócz płynu micelarnego z Garniera, który jest naprawdę super. Pozytywnie zaskoczyłam się też podkładem z Bell, który jednak było ciężko wydobyć z opakowania. 


 A tu denko z Polski. Fajny żel pod prysznic z Adidasa i płyn micelarny z Biedronki, jednak odradzam kupowanie tego jedwabiu z Joanny i błyszczyku takiego jak na obrazku. Nawet nie wiem jaka to firma... No... Nie idźcie tą drogą :D


MUZYKA

Jeśli śledzicie mnie na bieżąco, to wiecie, że zakochałam się w eurowizyjnej piosence Michała Szpaka Color of your life. To piosenka na medal, która towarzyszyła mi podczas tej ostatniej, angielskiej sesji. Oprócz tego odtwarzałam też kilka innych tytułów.

♫ Color of your life
♫ Fire in the rain
♫ Stand by you
♫ Chcę być Twoim skarbem

_______________________________________

Czerwiec zapowiada się bardzo ciekawie, więc na pewno będzie o czym pisać za miesiąc. Tymczasem czekam na Wasze komentarze jednocześnie za wszystkie dziękując. Miłego weekendu życzę, oby grille i rowery poszły w ruch! ;)