poniedziałek, 11 lipca 2016

Ile kosztuje życie w Anglii?

O pieniądzach każdy raczej czytać lubi. Szczególnie, kiedy mowa o zarobkach innych ludzi, czy o ich miesięcznych wydatkach na czynsz, ubrania czy kosmetyki. Tym razem poczytacie o wydatkach w Anglii. Ile kosztuje życie, czyli trochę o cenach wynajmu, odpowiem też na pytanie czy to prawda, że chleb tutaj jest drogi i ile można zaoszczędzić w niewielkim okresie czasu.

Kontekst

Zanim jednak przejdę do konkretów, postanowiłam nakreślić kontekst z jakiego będę opisywać sytuację. A więc dla tych co nie wiedzą - ja mieszkam w ponad 200 000 mieście - Luton - w Anglii, gdzie jak wiadomo walutą jest funt brytyjski. Kurs na dzień dzisiejszy (11.07.2016) to 5 zł i 20 groszy. Stawka minimalna w tym roku to £7.20 na godzinę, co w przeliczeniu na pracujący miesiąc daje ok. £1200, czyli przy dzisiejszym kursie 6 240 zł.



Opłaty podstawowe

Przede wszystkim - czynsz. Jeśli decydujemy się na pokój, to będziemy musieli wyłożyć 80-90 funtów tygodniowo, a jeżeli chcemy studio flat, czyli pokój z oddzielną kuchnią i łazienką, to razem z rachunkami przy odrobinie szczęścia wydamy £500-£600 miesięcznie.
Jeśli natomiast dorwiemy mieszkanie, w którego czynsz nie wliczone są rachunki, będziemy zmuszeni myśleć o opłatach wody, prądu oraz council taxu (który zazwyczaj wynosi ponad £100 na miesiąc). Dodatkowe opłaty to oczywiście jakiś internet, abonament na tv czy telefon.
Jeżeli zdecydujecie się na samochód to dochodzi wam ubezpieczenie na osobę (nie na samochód, jak w Polsce) + podatek drogowy (road tax). Ubezpieczenie jest uzależnione od wielu czynników, ale z reguły jest drogie. Tutaj £600 na rok to jest mało. Podatek drogowy natomiast wynosi ok. £60 funtów na bodajże pół roku.

Konkrety w liczbach

Już od dłuższego czasu staram się śledzić nasz budżet domowy, dlatego prowadzę zestawienie, które pozwala mi zobaczyć na co idą pieniądze i ile w danym miesiącu wydaliśmy. Oto amatorska tabelka z Excela:

Uśredniając wydatki z tych pięciu miesięcy (czerwca nie liczyłam, bo prawie cały miesiąc byliśmy w Polsce, więc zestawienie byłoby niewiarygodne) wychodzi prawie £1100 miesięczne. Jak nietrudno zauważyć z jednej pensji dwoje ludzi jest w stanie się utrzymać, ale zaoszczędzą tylko 100 funtów miesięcznie. 

Co jest drogie?

Pomijając ubezpieczenie, czynsz i inne opłaty, drogie są niektóre produkty spożywcze. Na przykład za zwykły, polski chleb trzeba zapłacić funta, albo nawet i nieco więcej. Już nie chcę dodawać, że każdy chleb, choć nie wiadomo ile miałby nalepek, że jest polski, z polskiej piekarni, nie dorównuje smakiem nawet do najgorszego chleba w Polsce ;)
Jak już jesteśmy przy kanapkach, to również wędlina nie jest tania. W marketach 5-8 plasterków dobrej szynki kosztuje koło £1.60, a tańsza wędlina wcale nie jest smaczna. Pozostają polskie sklepy, gdzie jednak ceny wędlin też są dużo wyższe niż w Polsce. 
Poza tym w Anglii nie występuje termin owoce i warzywa sezonowe. Wszystko ma tu w miarę stałą cenę i takim sposobem mogę zapomnieć o truskawkach po 3-4 zł za kilogram w czerwcu. Co prawda zniżą cenę, ale dalej jest to £1.50 za mniej niż pół kilograma. 
Wódka i papierosy też do tanich nie należą. W sklepikach na rogu za litr wódki Smirnoff trzeba dać £30, natomiast karton fajek to standardowo ponad £40. Także... Nie dziwcie się, że Polacy handlują tymi produktami na zachodzie ;)

Z przemysłowych rzeczy to zauważyłam, że gąbki do kąpieli są drogie i dużo gorszej jakości. Chodzi mi o takie duże gąbki z jedną stroną chropowatą do masażu. W Polsce takie gąbki to wręcz groszowe sprawy, a tutaj trzeba tego funta dać. 
Innym przykładem może być papier toaletowy. Całkowicie prozaiczna rzecz, ale niezbędna w każdym domu (no chyba, że ktoś podciera się samym kaszmirem i jedwabiem, to sorry). Za 12 rolek taniego papieru Floralys w Lidlu zapłacisz £4 , kiedy w Polsce za tą cenę dostałabym ok. 25 rolek Biedronkowej Melodii. 



Jak można zauważyć z tabelki bilety autobusowe też nie są najtańsze. Nie znam dokładnych obecnych cen autobusów, ale w dwie strony trzeba dać prawie 5 funtów. Jak jeszcze chodziłam do pracy to cena tygodniowego biletu wynosiła £14. 


Co jest tanie?

Żeby nie być stronniczym, trzeba też spojrzeć na pozytywy zakupów w Anglii.  Na pewno dużo tańsza jest tutaj elektronika. Zarówno nowe modele laptopów, komórek czy aparatów, jak również te używane są tutaj stosunkowo tanie. Poza tym Anglia to takie małe zagłębie dla polskich elektroników, którzy mają możliwość wyhaczyć zepsute sprzęty w groszowych sprawach, tanim kosztem naprawić, a później z dużym zyskiem sprzedać w Polsce. 
Markowe ubrania. Mam na myśli "robotnicze" Adidasy, Nike czy Reeboki. Tutaj te buty są tańsze niż w Polsce, a poza tym jest wiele, wiele promocji i okazji, by wręcz kupić je za grosze. 

Wydaje mi się, że tanie są też siłownie. Miesiąc za 12 funtów to atrakcyjna oferta, przynajmniej w moich oczach. 

Gdzie i kiedy kupować?

Produkty spożywcze tanio znajdziemy w Lidlu lub w Aldim. Nie są to sklepy idealne, bo jakość niektórych produktów tam nie powala (szczególnie owoców i warzyw). Za owocami i warzywami poszłabym na pakistańskie targi, gdzie często gęsto sprzedają "na miski". W plastikowych miskach leżą na straganach produkty, a każda miska to funt. Nieważne czy to banany, pomidory czy marchew. Oczywiście są też stragany, gdzie sprzedają te produkty na wagę.



 Relatywnie niedrogo jest też w Tesco, Asdzie i Icelandzie. Natomiast nie polecam Sainsbury's, jeśli chcecie dużo zaoszczędzić - jest tam raczej drogo, chociaż z kolei jakość produktów z reguły jest wysoka... No coś za coś. 

Jeśli jesteście łowcami okazji, w sklepach osiedlowych typu Co-operative często wieczorami są promocje na spożywcze produkty, którym kończy się termin. Tak samo z resztą jest w Lidlu czy Tesco... Warto się wybrać i zgarnąć np. jogurt za 10 pi :)

Ubrania, buty czy sprzęt warto kupować w Boxing Day, promocje są niebywałe - 50%, 70%, a nawet 90%. Ma to oczywiście swoją cenę - trzeba przepychać się w kolejkach pełnych ludzi w drugi dzień świąt 26go grudnia. Drugi taki dzień przecen to Black Friday, który wypada bodajże w ostatni piątek listopada. 

Wystawki i car booty

Popularne w Anglii są też wystawki. Ludzie, którzy chcą wyrzucić stare meble czy jakieś sprzęty, po prostu zostawiają to na chodniku przed domem. For free ;)
Car booty, czyli wyprzedaże bagażnikowe to również świetne miejsce na obłowienie się w używane ubrania, książki, sprzęty, ceramikę, itd. Ceny są zazwyczaj bardzo niskie, np. ubrania chodzą po zazwyczaj symbolicznej cenie - od 20 pi do 5 funtów. 

Typowe second handy też oczywiście są, ale to już z cenami różnie bywa. Czasami uda się coś tanio upolować, ale z reguły ceny są zbliżone do najtańszych sieciówek jak Primark czy F&F. W każdym razie nie ma sensu obławiać się w kilka bluzek po 3-4 funty jedna ;) Przynajmniej moim zdaniem. 



Podsumowując

Życie w Anglii nie jest usłane różami, nic z nieba nie kapie. Żeby mieć pieniądze i prowadzić w miarę komfortowy styl życia trzeba pracować. Wiadomo, że z pracą też różnie bywa, nie zawsze pracujemy na pełnym etacie, żeby dostać te minimalne £1200, o których pisałam na początku. 
Ceny produktów są adekwatne do płacy, natomiast niekiedy znacznie odstają jeśli chcemy przeliczać funty na złotówki. Ja, jako oszczędna osoba i tak radzę każdemu umiar, zdrowy rozsądek i korzystanie z okazji, jeśli takie się nadarzają. Nie szastajmy na lewo i prawo kasą, bo nie wiadomo, czy za tydzień nie zostaniemy bezrobotni. A życie z tygodnia na tydzień i z miesiąca na miesiąc nie jest za rozsądnym podejściem do życia dorosłego człowieka. 

Dziękuję za uwagę i pozdrawiam - w razie jakichkolwiek pytań jestem do Waszej dyspozycji w komentarzach :) Jeśli z czymś się nie zgadzacie, albo coś jeszcze byście dorzucili - też piszcie, z chęcią o tym poczytam. Miłego tygodnia :)

53 komentarze:

  1. Oj tak, wiem, że ceny w UK powalają, a przynajmniej nas Polaków:) Przy tamtejszych zarobkach nie wygląda to już tak strasznie:) Pozdrawiam serdecznie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Car booty- zawsze na filmach uważnie śledziłam ten motyw, bo mnie strasznie interesował. Ciągle zresztą. To jednak coś, czego w Polsce nie ma (przynajmniej w moim regionie), ale nie ma co narzekać. U nas rzeczy w lumpeksach są chociaż tańsze.
    A jak jedzenie? Słyszałam różne opinie np. że nie jest zbyt dobre (dla nas, Polaków), że nie da się tego jeść, itd. To prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda... Np. angielskie kiełbaski... Hm... zapewniam, że w Polsce lepsze daje się psom :) "Chleb" angielski to chleb tostowy - nadmuchany, słodki, niedobry. Poza tym ich ciastka są beznadziejne, mega słodkie, żadnej fantazji. Albo np. chipsy o smaku octu...

      Usuń
    2. Słyszałam jeszcze, że ziemniaki są straszne i nie da się ich jeść...
      Czyli lepiej zostać przy tej ,,naszej" żywności.

      Usuń
    3. Zgadza się, ziemniaki są jakieś takie słodkie, niedobre... :<

      Usuń
    4. sorry ale musze odpisac bo powalaja mnie komentarze od Polakow oceniajacych zycie i poziom smaku produktow kupujac mozliwie najtanszy chlam z supermarketow typu Aldi. Prosze jezeli porownujecie porownujcie prawidlowo. Ja za chleb place £3-4 i kupuje go w piekarni a nie w jakims supermarkecie i jest milion razy lepszy niz w polsce, pieczony na prawdziwym zakwasie, kielbaski kupuje u rzeznika i tez sa dobre, ale ceny sa kilkakrotnie wyzsze niz te w podanych na tym blogu supermarketach. Czy w polsce tez kupujecie mielonki z Biedronki, jezeli tak to do nich porownujcie.
      Mieszkam w Anglii od 12 lat i tez na poczatku myslalam ze takie wszytko niedobre w Anglii, teraz mysle odwrotnie. Ja mieszkam w Londynie gdzie fakt jest najwiekszy wybor bo najwiekszy mix narodowosci, mam blisko do malych ryneczkow z lokalnymi produktami, u mojego rzeznika poza Angielskimi mozna kupic Francuskie i Wloskie sery, nie tak jak w polsce tani supermarketowy chlam, tylko te normalne. Sorry ale to w Polsce jedzenie jest produkowane masowo dla supermarketow, nasze sery nie sa juz prawdziwymi serami, chleb nie jest juz prawdziwym chlebem, mieso ma wstrzykiwana wode itd itd.
      Na szczescie w Polsce owoce i warzywa sa jeszcze dobre. Mam nadzieje ze to sie w przyszlosci nie popsuje. A czytajacym radze nie kupowania swierzej zywnosci w supermarketach, owoce, warzywa, mieso najlepiej w zaufanych lokalnych BRYTYJSKICH sklepach, w na rynkach. Owoce i warzywa od Hindusow ok, ale nie mieso.
      Poplaca wydac wiecej. No ale jezeli zjezdzacie tylko na rok lub dla to lepiej klepac biede tu a byc bogatym w polsce.

      Usuń
  3. A jak z traktowaniem Polaków ostatnio?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zalezy na jakim poziomie pracujesz, jaki jest Twoj poziom jezyka, w jakim rejonie - czy bogatym czy nie.
      wszystko zalezy, ale jezyk to podstawa. nie szanuje sie ludzi ktorzy nie mowia po angielsku. niestety jest w Anglii bardzo duzo obcokrajowcow i Brytyjczycy sa tym zmeczeni.
      Im bardziej prostackie Twoje otoczenie tym bardziej prostackie podejcie. Odradzam prace z ludzmi z biednych krajow, im wiecej anglikow tym lepiej, poza tym ok sa tez Wlosi, Hiszpanie, Francuzi. Z dala trzymajcie sie od pracy dla wszelakich narodowosci hinduskich czy wschodnioeuropejskich.

      Usuń
  4. Ale za te minimalną pensje 2 osoby są w stanie wyżyć, a w Polsce za minimalną pensje trudno jest jednej osobie wyżyć... W Polsce wszystko jest drogie i nieadekwatne do zarobków. W Anglii te koszty się jakoś równoważą...
    Te wystawki i car booty są bardzo interesujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie. W Polsce np. na buty Adidasy za 200 zł musisz pracować dwa dni (albo i więcej), tutaj pół dnia. W Polsce produkty są tanie tylko płaca niska... i dlatego wydaje się, że w Polsce produkty są drogie...

      Usuń
    2. No właśnie taki przelicznik jest najlepszy. Bo ceny (wiadomo nie wszystkie) są dość podobne do polskich (po przeliczeniu) ale w Polsce trzeba na nie dłużej pracować.

      Usuń
    3. jezeli w polsce porownujecie do mieszkania dwoch osob w jednym pokoju, kupowania wszytkiego na wyprzedarzach, posiadania telefonu na doladowanie bez internetu itd itd.
      mysle ze porownujecie zupelnie inne poziomy.

      Usuń
    4. podam bardziej sensowne porównanie.
      mam sensowna, nie jakas zajebista ale wygodna biurowa i juz w zawodzie prace i zarabiam ok £2000 /mies, to jest £1690 "na reke".
      Mieszkam w Londynie i wynajmuje mieszkanie z narzeczonym, placimy £1300 ze wszytkimi oplatami tj podatki, woda, energia, internet. To jest super okazja bo mieszkamy w tym samym mieszkaniu od 7 lat, wiec nie podniesli nam czynszu, podobne mieszkanie w strefie 3 kosztuje ok £1500 plus kolejne £300 na oplaty.
      za telefon komorkowy z internetem place £33/mies
      Komunikacja miejska jezeli pracujesz w centrum tygodniowo ok £50, jezeli pracujesz niedaleko zamieszkania co zdarza się rzadko mozesz jezdzic autobusami ok £2 za przejazdzke, z tego co wiem of £15 za tydzien. ALe autobusy wleka sie. Pojedyncza przejazdzka do centrum metrem zeby np zobaczyc Big Bena ze strefy 3 £7.7, 4 £9.50, 5 £11.20 itd. W miare zwiekszonej odleglosci od centrum za mieszkanie placi sie mniej, a to najwyzszy comiesieczny koszt.
      Owszem mozna oszczedzic, mieszkac na slumsach i kupowac wszytko na okazjach itd, ale na jak dlugo?
      Mysle ze ma to sens jezeli ktos przyjezdza na rok, lub wakacje, jest studentem i ma prospekt pracowania w normalnej pracy za normalne pieniadze w przyszlosci.

      Wiec na moje jest bardzo podobnie do Polski, bo zeby zyc na normalnym poziomie nie wystarczyloby nam z jednej pensji.
      Prosze porownujcie dokladnie. Nie porownujcie wynajmu pokoju w Luton do wynajmu mieszkania w Warszawie. Zakupow w Aldi i na Pakistanskich rynkach do zakupow w normalnych sklepach. itd itd

      Usuń
  5. Nigdy się tym nie interesowałam szczerze mówiąc.

    Ogólnie lubię czytać o innych krajach. Wydawało mi się, że życie w UK jest nieco tańsze w przeliczeniu na złotówki z uwzględnieniem wysokości zarobków. A okazuje się, że zostaje z tego tak samo mało na ekscesy.

    A jak w UK jest z pracą? Chodzi o zarobki. Czy łatwo jest znaleźć pracę o wynagrodzeniu większym niż minimalne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko w Anglii jest się w stanie zaoszczędzić dużą kwotę pieniędzy, jeśli oboje pracujecie i nie wydajecie całej wypłaty na głupoty.

      Hm... O pracy w Anglii planuję zrobić osobny wpis, ale po krótce powiem, że to zależy. Przede wszystkim od Twojego wykształcenia, tego co potrafisz zrobić i poziomu języka angielskiego.

      Usuń
    2. z wyksztalceniem i doswiadczeniem mozna zarobic.
      budowlancy, elektrycy i hydraulicy tez duzo zarabiaja.
      jezyk to podstawa.
      mieszkam w Londynie od 12 lat, pracowalam w Rekrutacji (posrednictwie zatrudnienia)

      Usuń
  6. W każdym kraju ceny są różne. Dla nas Polaków ta waluta jest w ogóle niewygodna, bo wszystko wydaje się bardzo drogie, ale dla kogoś kto zarabia, myślę, że nie jest tak źle, tym bardziej, że jak piszesz, z jednej pensji są w stanie wyżyć dwie osoby. Już słyszałam opowieści o tym, że w innych krajach chleb jest zdecydowanie droższy niż u nas. Ale z drugiej strony taki karnet na siłownię ma niezła cenę, nawet jak na polski warunki, bo moja koleżanka za swój płaciła z jakieś 120 zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Wszystko jest względne. Ja tym postem chciałam tylko przybliżyć kwoty, które realnie są obecne w Anglii. Bo czasami mają mylne pojęcie - jednym wydaje się, że wcale nie da się zaoszczędzić, z kolei inni myślą, że Anglia to kraina mlekiem i miodem płynąca, gdzie każdemu się należy, a pieniądze leżą na ulicy.

      Usuń
  7. Fajnie, że piszesz takie notki..:) myślę, że dla wielu mogą być one przydatne. :) no i fajnie się dowiedzieć jak to wszystko wygląda w innym kraju, od osoby takiej jak Ty, mieszkającej tam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Mnie również wydaje się to być pomocne dla kogoś, kto rozważa wyjazd do Anglii :)

      Usuń
    2. No pewnie, że tak..:)
      Ja chociaż nie planuje to i tak lubię sobie poczytać, jak jest w innych krajach..:)

      Usuń
    3. To taki wdzięczny, interesujący temat :)

      Usuń
  8. Cieszę się, że napisałaś ten wpis. Wiesz dlaczego? Więcej wiem jak wygląda życie w Anglii. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co :) Cieszę się, że mogłam komuś przybliżyć życie w Anglii :) Planuję jeszcze kilka wpisów o podobnej tematyce, zawsze to można więcej się dowiedzieć... ;)

      Usuń
    2. Ja chętnie poczytam! Fajnie dowiedzieć się jak to wygląda u Ciebie :)
      Co studiujesz?

      Usuń
    3. Studiowałam :) BSc Computing & Mathematics ;)

      Usuń
  9. Ja również uważam, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Trochę mi smutno, bo był to mój wymarzony kierunek, a matury nie chcę powtarzać, ale z drugiej strony słyszałam od mojej nauczycielki chemii opowieść o dziewczynie, która nie dostała się na lekarski, a poszła na weterynarię. Tylko, że ona bardzo lubiła zwierzęta, więc właściwie dobrze się stało, że poszła na inny kierunek. Co się tyczy zaś rymów, zawsze wybieram sobie jedno ułożenie. Najczęściej są to przeplatane (moje ulubione), ale w tym wierszu akurat bardziej pasowały mi okalające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze wszystko się ułoży, a za rok może dwa - będziesz wdzięczna, że stało się tak jak się stało :)

      Usuń
  10. Z Twojego posta wynika, że wszystko jest względne i zależy od kraju.
    Jak się tam zarabia w funtach, to się da wyżyć z jednej wypłaty, a jeszcze zostanie trochę oszczędności, więc nie jest tak źle.
    Fajnie, że można się czegoś nowego o Anglii dowiedzieć, właśnie ze względu na zarobki, bo o tym mówią tylko, że "zarabiają 3 razy więcej niż w Polsce', ale bez konkretów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej nakreślić całą sytuację, niż podać tylko zarobki, bo wiadomo gdyby ceny mieszkań i jedzenia były takie same jak w Polsce to można by było latać do ciepłych krajów co tydzień :)

      Usuń
  11. Bardzo fajnie wszystko opisałaś. Widzę, że niektóre rzeczy są u mnie w innych cenach,ale całkiem zbliżone (Notts). Ja się już bardzo przyzwyczaiłam do życia finansowego w UK, nawet jeśli dostaję macierzyński tylko 139f na tydzień nie jest tak źle jak się bałam (mąż pracuje). Najlepsze jest to, że tak jak z Twojego postu wynika, można się tutaj utrzymać z jednej wypłaty, a w Polsce? Nawet na wynajem by mi brakło ;/ Mimo to chcę wrócić do PL, mam jednak strach przed tym, że się zrobiłam rozrzutna..
    Zgapię od Ciebie tego excela - świetny pomysł! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy, przetestuj i sprawdź ile Wasza rodzinka wydaje :)
      Co do powrotu do Polski... Nic nie jest czarno-białe, ja staram się na razie nie zwariować i jakoś zachować pewien dystans. Bo wiadomo... serce tęskni... :)

      Usuń
  12. Moim zdaniem życie wszędzie nie jest łatwe. Czy u nas czy za granicą ceny potrafią dać w kość.
    pozdrawiam Cię cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tak, ale zazwyczaj też chodzi o jakość...

      Usuń
  13. wystawki też są w Niemczech, często mój tata przywozi rózne rzeczy, ostatnio przywiózł mi rowerek elektryczny i orbitreka, więc najs, opłaca się :D
    fajny post, mozna duzo się dowiedzieć, wcale nie jest tak idealnie w tej Anglii jak wszyscy mówia, chyba ze na sezon się idzie do pracy i wraca z pensją do polski, to tak. Ponad 6000 w Polsce to zarobiłabym pracujac 4 miesiace w mojej pracy. Moim zdaniem jest to lepsze zycie niz w Polsce, ale też nie jest jakieś bajkowe :)/Karolina

    Dwie Perspektywy Blog [Klik]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No lepsze, lepsze. Przynajmniej w cyferkach :)

      Usuń
  14. Cieszę się, że przeczytałam całość, bo było warto! Przydatne informacje, podziwiam za prowadzenie tabeli i sumienność, poza tym miło było dowiedzieć się czegoś o życiu za granicą "z pierwszej ręki", bardzo szybko się czytało, podoba mi się twój sposób pisania, pozdrawiam ciepło :)

    http://ehbruh.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo za tyle ciepłych słów :)

      Usuń
  15. Ni ma lekko, życie to nie rurka z krymem! ;]

    Odłożycie Wy sobie tam jakieś sensowne pieniążki w tej Anglii czy nie za bardzo?

    OdpowiedzUsuń
  16. Dobry pomysł z tym miesięcznym zestawieniem, wiecie ile wydajecie w każdym miesiącu i na co.
    Bardzo dobry post, nie jednej osobie się przyda, która chciałaby jechać do Anglii i jest ciekawa kosztów wszystkiego. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. bardzo przydatny i ciekawy post :) dobrze, że nie przeliczasz cen w Anglii na złotówki, bo zawsze wychodzą z tego wielkie sumy, a wiadome, że płaca też jest inna. jednak też pokazuje, że kokosów w Anglii się nie zarabia :P btw, co do chleba - w Danii jest jeszcze droższy, w przeliczeniu na polskie złotówki to ok. 20 zł :D dlatego sporo jedzenia zapakowaliśmy po prostu w walizkę, jadąc tam na wakacje. :D jednak inny jest też zarobek, nie warto więc porównywać cen, przeliczając z jednej waluty na drugą, no chyba że ktoś jedzie tylko na wakacje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej to chyba jechać na wakacje do Anglii z portfelem ze złotówkami ^^ Szybko idą te pieniążki :)

      Usuń
  18. Dobrze że ktoś w końcu pokazał, że Wielka Brytania to wakacje, tylko naprawdę trzeba się natrudzić, by stworzyć tam dostatnie życie. Mocno się zdziwiłam, jak pierwszy raz usłyszałam, ile kosztuje wynajęcie mieszkania. Wiadomo, większe miasto - większe wydatki. Ale koniec końców, w Polsce za jedną pensję i wynajem całego mieszkania w pojedynkę też trzeba dużo zapłacić, więc z dwojga złego chyba jednak wybrać Anglię, gdzie można się więcej dorobić.
    Jeśli można zapytać, jak się znalazłaś na wyspach? Wymiana studencka czy po prostu tam zaczęłaś studia?
    /troche-ironii.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że można zapytać :) Po maturze aplikowałam na studia w Anglii, a kiedy okazało się, że jestem przyjęta, to przyjechałam tu i tak już zostałam :)

      Usuń
  19. Hello
    Dzień dobry, witaj
    Proszę opisz jak zyje się w UK po brexicie
    Pozdrawiam serdecznie
    I życzę powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  20. Proszę o konkretne informacje
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń