środa, 20 lipca 2016

Studia w Anglii

Po dość kontrowersyjnym temacie nagich zdjęć w Internecie, dziś znów powracam z tematyką angielską. Tym razem postaram się Wam przybliżyć studia w Anglii z mojej perspektywy. Wczoraj oficjalnie otrzymałam dyplom inżyniera, więc teraz mogę już z całym spokojem odetchnąć i z lekkiego dystansu opowiedzieć Wam jak to na tych studiach jest.

KONTEKST

Notka, jak z resztą każda na tym blogu, jest pisana subiektywnie. Mam 22 lata, studiowałam w Luton na University of Bedfordshire kierunek BSc (Hons) Computing & Mathematics. Studia były trzyletnie, zaczęły się jesienią 2013 a skończyły w maju tego roku.



FORMALNOŚCI

Studia w Anglii kosztują i za rok studiów I stopnia musiałam zapłacić 9 tys. funtów. Oczywiście, ani ja, ani moi rodzice nie mają takich oszczędności, więc złożyłam podanie o pożyczkę studencką. Pożyczka studencka jest bardzo powszechną formą płatności za czesne, korzystają z niej również ci, których stać na opłacenie studiów. Dostać ją nie jest trudno, praktycznie każdy dostaje pozytywną odpowiedź.

Co do przyjęcia na studia - trzeba aplikować wcześniej, choć to również nie jest regułą. Ja wpadłam na pomysł studiowania w Anglii dopiero w czerwcu, po maturze i jak widać dostałam się. Korzystałam przy tym z pomocy jednej z firm, która praktycznie wszystko zrobiła za mnie - napisała list motywujący, pomogła w wypełnieniu podania. Pamiętam, że trzeba było również mieć 2 referencje - np. od nauczycieli z liceum. Świadectwo maturalne jak i ukończenia szkoły trzeba było przetłumaczyć na angielski, a kopie świadectw musiały być urzędowo potwierdzone, że są zgodne z oryginałem. Próg przyjęcia na studia w Anglii 3 lata temu to było 60% średnia z matury i 70%  z angielskiego na poziomie podstawowym.

Taka firma może Wam również pomóc w zakwaterowaniu, znaleźć pokój czy mieszkanie, jeśli nie chcecie mieszkać w akademiku, który zazwyczaj jest droższy. Jednak mi nie pomogła skutecznie, bo po przyjeździe do Luton, zostałam bez dachu nad głową, z wielkimi tobołami. Także - miejcie ograniczone zaufanie w tej kwestii i zrozumcie, że takie pokoje, mieszkania rozchodzą się bardzo szybko i mimo, że coś było zaklepane, po przyjeździe może być już zajęte...

Koszt aplikowania na kierunki to chyba £12 za jeden kierunek, a cena usługi takiej firmy pośredniczącej w aplikacji na studia to £42.

SYSTEM NAUCZANIA

W odróżnieniu od polskich uczelni, na angielskim uniwersytecie ma się 4 przedmioty, z czego na każdy poświęcone są 4 godziny zegarowe. Zazwyczaj są to 2 godziny wykładów i 2 godziny zajęć praktycznych. Nauczyciele są bardzo pozytywnie nastawieni do studentów, nie krzyczą, nie docinają, nie ma też ocen z zajęć. Do nauczycieli mówi się per ty, kadrę traktuje się jak przyjaciół, którzy chcą nam pomóc się czegoś nauczyć. Często rozmowy z nauczycielami są również nie na temat, nie brakuje żartów i pogawędek kulturowych. Zauważyłam też dużą tolerancję na spóźnienia. Na niektórych wykładach mogłeś przyjść praktycznie pod koniec, a i tak miałeś obecność odbitą. Bo obecność sprawdzana jest za pomocą skanera kodów kreskowych z waszych legitymacji.


Egzaminy z jakimi miałam do czynienia to raport, ustna prezentacja z pytaniami, praca grupowa nad projektem, portfolio, artefacty (kod + raport/video + print screeny), test wielokrotnego wyboru oraz egzamin pisemny z otwartymi pytaniami. System oceniania literowy - A+ najlepsza ocena, D- ostatnia pozytywna ocena, F- najgorsza ocena. Do sprawdzania ocen, wykładów, ogłoszeń itp. służyła mi platforma https://breo.beds.ac.uk/ gdzie po zalogowaniu się na swoje konto, otrzymujesz dostęp do różnych ciekawych informacji.

PLUSY I MINUSY

Olbrzymim plusem całych studiów był stosunkowo niski poziom stresu. Na niektóre zajęcia chodziłam totalnie wyluzowana. Nie wynikało to tyle z poziomu uczelni czy kierunku, co podejścia nauczycieli. Tu nauczyciele nie znajdują przyjemności w oblaniu kogoś, wręcz przeciwnie - robią wszystko co w ich mocy, żeby pomóc studentowi. Podsuwają literaturę, tłumaczą indywidualnie, pokazują liczne przykłady na tablicy lub na rzutniku, wrzucają gotowe rozwiązania na stronę www, odpisują na mejle z zapytaniami i generalnie są bardzo entuzjastycznie nastawieni do osób żądnych wiedzy.

Mój przyrząd do mierzenia korytarzy uniwersytetu zrobił furorę :D


 Również w pierwszym roku były organizowane PAL sessions, gdzie z różnymi trudnościami pomagali nas studenci z drugiego roku. Były to nieformalne spotkania, na których dowiadywaliśmy się różnych rzeczy i jeszcze raz były tłumaczone trudniejsze zagadnienia.

Również liczba godzin oraz możliwość dostosowania zajęć pod siebie była zdecydowanie na plus. Jeśli ktoś chciał pracować, robił to bez przeszkód, bo jego całe zajęcia mogły zmieścić się w dwóch dniach.

Kolejnym plusem są różne miłe gratisy jak np. 300 funtów do wykorzystania w konkretnym sklepie lub 50 funtów na drukowanie. Również dość często organizowane są loterie, konkursy, czy darmowa pizza podczas dodatkowych wykładów ;)

Znaczący plus mojej uczelni to również lokalizacja oraz różne udogodnienia. Uczelnia mieści się przy centrum handlowym i rynku oraz blisko lotniska. Sam budynek uczelni jest nowoczesny, ma podjazdy dla niepełnosprawnych, liczne windy, duże toalety, sprawnie działający system wypożyczania i oddawania książek oraz bardzo dużo miejsca do nauki ze stanowiskami z komputerem, tabletami czy rzutnikami.

A za oknem śnieg! *_*

A tu można oddać wypożyczoną książkę 


Pierwszym i oczywistym minusem są koszta. 27 tys. funtów za trzyletnie studia, to umówmy się, dużo. Studia w Anglii są jednymi z najdroższych i mimo, że dostajemy tą pożyczkę, która jest na znakomitych dla nas warunkach, ciągle nam te pieniądze gdzieś w głowie ciążą.

Istotnym minusem może być brak praktyk. Przynajmniej na moim wydziale nie trzeba było mieć żadnych praktyk, co w konsekwencji daje mniejsze zaznajomienie się z rynkiem pracy oraz zubożenie CV.

No i ostatnim minusem, który zauważyłam jest zbyt lajtowe podejście innych studentów, którzy trochę demobilizują. Grupowe projekty często były dla mnie zmorą, bo ja nie lubię tracić czasu i wolę wykorzystać czas na zajęciach, niż przegadać, a robotę robić w domu, lub spotykać się w innym dodatkowym terminie. Poza tym wiele osób miało podejście "aby zdać" i zdarzało mi się szukać osób z grupy na tydzień przed deadlinem (czyli terminem oddania), bo sobie to po prostu olali i nie przyszli.

PODSUMOWANIE

Temat studiów to temat rzeka. Wiem, że nie uda mi się stworzyć postu, który obejmie wszystkie aspekty, bo po prostu ta moja paplanina trwałaby w nieskończoność.

W moim przypadku, żeby ocenić moje studia, musiałabym brać pod uwagę słuszność wyjazdu za granicę, wyboru uniwersytetu oraz kierunku. Jako, że nie jestem z tych co żałują swoich decyzji, dziś z uśmiechem dziękuję za możliwość studiowania za granicą, doceniam wiedzę i umiejętności, które nabyłam w ciągu tych 3 lat i mam nadzieję, że to wszystko przyda mi się w przyszłości, kiedy będę formować swoją wymarzoną ścieżkę zawodową. Teraz jest już po wszystkim i nie zostaje mi nic innego jak cieszyć się dyplomem.



Jeśli macie jakiekolwiek pytania - piszcie w komentarzach. Tymczasem życzę miłej końcówki tygodnia. Jak to było... środa minie, tydzień zginie. Na razie! :)

59 komentarzy:

  1. sama planuję wybrać się za granicę na studia, nie koniecznie będzie to Anglia, ale post bardzo fajny i na pewno przydatny

    http://wooho11.blogspot.com - Zapraszam :* Jeśli Ci się spodoba - zaobserwuj :) Na pewno sie odwdzięczę <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, a więc powodzenia! :) Bo studia za granicą bądź co bądź to trochę wyzwanie :)

      Usuń
  2. Te praktyki na studiach to często ściema, więc nie straciłaś dużo.
    Szkoda, że sama nie zdecydowałam się na studia w Niemczech, ale niestety i tak nie byłoby mnie na nie stać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w Niemczech nie ma takich pożyczek? Hm... no nie wiem jak to dokładnie z tymi praktykami jest, ale generalnie myślę, że chciałabym je odbyć ;)

      Usuń
  3. A co potem z tym kredytem studenckim, jak się go spłaca?
    Dużo się można dowiedzieć. ;P Wielki plus, za podejście nauczycieli do uczniów. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja będę zaczynać go spłacać w następnym roku, na wiosnę. O ile moje zarobki będą przekraczać 21 tys. funtów na rok, bo w przeciwnym wypadku nic nie spłacam, a po 20 latach pożyczka jest umorzona. Poza tym, jak Anglia wychodzi teraz z Unii to też nie wiadomo jak z tą pożyczką, czy w ogóle nie będzie umorzona. Różne chodzą pogłoski ;)

      Usuń
    2. To całkiem komfortowe warunki. ;)

      Usuń
  4. Jestem trochę zdziwiona, bo z tego wynika, że nawet mnie przyjęli by na takie studia. Mimo że jedyna kwestia którą jestem w stanie powiedzieć po angielsku to rozpaczliwe tłumaczenie, że nie mam pojęcia, o czym jest mowa. Ale z matury mam ponad 70%.
    Trochę straszne, tak się oddać w łapy jakiejś nieuczciwej firmy, ale naprawdę fajne warunki studiowania :) Chociaż zastanawiam się, czy na płatnych uczelniach w Polsce nie jest podobnie. Wiadomo, jeżeli student za to płaci to dbają, żeby nie próbował ze studiów uciec. A jaki jest poziom nauki? Masz poczucie, ze nauczyłaś się czegoś porządnego i przydatnego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiedziałabym, że firma jest nieuczciwa, bo tak jak napisałam pomogła mi praktycznie ze wszystkim, no oprócz tego mieszkania. Pomogła mi z formularzami, z pożyczką studencką, ze stypendium... Ja jeszcze w czerwcu 2013 roku nie wiedziałam totalnie nic o studiach w Anglii, a mój angielski był na niezbyt wysokim poziomie. A po dwóch miesiącach byłam już przyjęta na studia. Więc ja doceniam pracę tej firmy i cieszę się, że mi pomogli. Wg mnie 40 funtów to nie jest dużo za taką usługę i są to uczciwe pieniądze.

      Poziom nauki na tym uniwersytecie jest średni, a może nawet niski. To jednak nie zmienia faktu, że tak, nauczyłam się czegoś porządnego, bo w Anglii stawia się na praktykę oraz konkretne rzeczy. Cieszę się, że nauczyłam się kilku, ale wartościowych rzeczy niż klepałam jakieś formułki na pamięć, jak to czasem bywa w polskim szkolnictwie.

      Usuń
  5. Bardzo ciekawy post :) Wiele można się przydatnych informacji dowiedzieć. To prawda w Anglii studia i college nie mało kosztują, ale to dobrze, że są takie możliwości jak pożyczki studenckie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie bez tych pożyczek, mało kto by się decydował na studia tutaj ;)

      Usuń
  6. Fajnie, że jest taka możliwość studiowania za granicą. Zawsze to jakieś wyzwanie nawet dla samego siebie i chyba lepsze możliwości niż w Polsce. I zapewne później potencjalni pracodawcy lepiej na to patrzą. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyszłam z takiego założenia, jak będzie - życie zweryfikuje :)

      Usuń
  7. Bardzo ciekawy post. Jakbyś chciała kiedyś napisać coś jeszcze o studiach to chętnie poczytam - nie wiem dlaczego ale interesuje mnie to :) Kiedyś w samolocie poznałam Polkę, która też studiowała w Anglii ale projektowanie wnętrz. Była na 1 semestrze i z tego co opowiadała praktyki miała mieć, ale czuła lekki niedosyt wiedzy i uważała, że nawet wykładowcy traktują projekty bardziej jak zabawę. Jestem ciekawa co będziesz mówiła o swoich studiach za kilka lat. Ja o moich (w pl) z przestrzeni czasu wypowiadam się gorzej... Ale chyba dlatego, że wszystko było pod presją, w stresie, nawał roboty, kilka... wiele niepotrzebnych przedmiotów, a później trudności w znalezieniu pracy wpłynęły na moje zdanie. Napisz jeszcze jak spłaca się ten kredyt studencki - pewnie wiele osób chciałoby wiedzieć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie stawiało się na praktykę, dlatego niekoniecznie dużo teorii i wiedzy samej w sobie, co umiejętności i wykorzystania w praktyce.

      Usuń
  8. Wiele przydatnych informacji. Ja na pewno kierunku studiów, który wybrałam nie zmieniłabym, ale uczelnię na pewno tak, ale już u mnie praktycznie końcówka, więc bez sensu zmieniać cokolwiek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na życie trzeba trochę patrzeć całościowo i nie ma co rozmyślać czy żałować. Bo i tak zawsze - będzie co ma być. :)

      Usuń
  9. O proszę Ty wyjechałaś na studia za granicę, a ja na studia wracam do Polski, co prawda nie tylko z tego powodu, ale między innymi :) A post bardzo ciekawy, mam przyjaciółkę w Anglii, więc czasem coś mi wspominała o studiach tam jednak nie tak szczegółowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I gratuluję dyplomu! :D

      Usuń
    2. Dzięki :) Powodzenia na studiach! :)

      Usuń
  10. Gratulacje :) a zamierzasz dalej studiować? I ciekawi mnie czy w Anglii dużo Polaków studiuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie nie, ale kto wie, może kiedyś zmienię zdanie i zrobię magistra, albo w ogóle zacznę coś innego.
      Nie wiem ile Polaków studiuje na tym uniwersytecie co ja, ale poznałam dosłownie kilku ;)

      Usuń
  11. Studia za granicą wydają się być naprawdę świetną sprawą, ale ja zdecydowanie wolę pozostać w Polsce :D

    adgam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Super, że miałaś taką okazję i nie bałaś się podjąć decyzji o wyjeździe! Mi zawsze marzyły się studia w Anglii, ale z racji że nie wierzę w siebie bałam się jak to będzie. Bo z językiem sobie nie poradzę, bo nie będę miała za co żyć, a rodzice nie mają warunków żeby pomóc, bo to bo siamto. I w konsekwencji nie odważyłam się. Ale z tego co piszesz wygląda to faktycznie bardzo przystępnie. A osoby które chcą tylko "zdać" zdarzają się niestety wszędzie i potem wszyscy studenci oceniani są przez pryzmat tych, którzy przyszli na uczelnie poimprezować, a nie czegoś się nauczyć.

    Tak to prawda, powinniśmy się cieszyć tym co jest tu i teraz ale wiadomo, że jest to bardzo trudne. Jednak te plany/wyobrażenia gdzieś tam zawsze z tyłu głowy są. A co do dzieci i dorosłości - cieszę się, że się ze mną zgadzasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, mi też lekko nie było na studiach. I moje obawy co do pieniędzy czy angielskiego poniekąd się sprawdziły. Ale uwierz - na miejscu takie problemy stają się nagle do rozwiązania i wszystko układa się pomyślnie. Pozdrawiam i dziękuję za komentarz :)

      Usuń
  13. Muszę przyznać, że zachęciłaś mnie tym postem do zagłębienia się bardziej w ten temat :) Co prawda na razie na studia się nie wybieram, ale to nie znaczy, że kiedyś tego nie zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I muszę napisać ponadto, że bardzo pozytywnie mnie do tego nastawiłaś. Myślałam, że studiowanie w Anglii opiera się na podobnej zasadzie, jak w Polsce, a tu taka miła niespodzianka :)

      Usuń
    2. Ja porównuję studiowanie w Anglii do wyobrażeń na temat studiowania w Polsce :) Bo ja w Polsce nigdy nie studiowałam, a swoją wiedzę opieram na opowieściach brata czy znajomych :)

      Usuń
  14. Temat mnie bardzo zaciekawił, chociaż do Angli nie wybieram sie na studia. Podoba mi się to, że jest mało stresu, ale z drugiej strony szkoda, że nie ma praktyk. Chyba coś za coś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koleżanka wyżej pisała, że na dekorowaniu wnętrz są praktyki ;) Więc nie wiem... Może to od uczelni, albo od kierunku zależy.

      Usuń
  15. Podziwiam Cię, że dałaś radę studiować za granicą :D

    PS. Moja jesień trwała przez kilka dni, ale już lepiej więc nastało lato :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się czasami podziwiam :D Haha :)

      Usuń
  16. Super, że Ci się podobało :) Fakt życie/studia za granicą zawsze mają jakieś zalety i wady :) Co do nastrojów u mnie we Francji po "tym wszytskim" ehh.. mam wrażenie, że żadne środki ochrony się nie zwiększyły, a charakter Francuzów tylko utrudnia jakiekolwiek działania...

    OdpowiedzUsuń
  17. Niesamowicie drogie jest życie w Anglii , jednak takie studia dobrze wyglądają w CV, a dodatkowo doświadczenie jakie zdobędziesz za granica jest bezcenne!
    pozdrawiam, mikrouszkodzenia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie wiem dlaczego napisałaś, że "w przeciwieństwie do polskich uczelni", ale u mnie też na semestr przypadało nie więcej niż 4 przedmioty. W dodatku nie zawsze są to wykłady i ćwiczenia. Czasami cały przedmiot, to tylko jedno z nich. :) No i też mamy centrum handlowe po drugiej stronie ulicy oraz wrzutnie na książki. :D
    Kiedyś też myślałam o studiach za granicą, ale moim kierunkiem były Niemcy, ponieważ właśnie ten język to mój "konik". :D Bądź co bądź jednak zostałam tutaj. I też nie żałuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas były 4 przedmioty na rok. A z tego co np. miał mój brat czy koleżanka z liceum to przedmiotów 12...
      Nie ma co żałować tylko trzeba brać to co jest ;)

      Usuń
  19. Strasznie drogie te studia... Ale fajnie dowiedzieć się jak coś wygląda w innym kraju. Ja na magisterce miałam parę godzin na temat porównania studiów w Polsce i różnych krajach - w tym w Anglii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedne z najdroższych na świecie ;)

      Usuń
  20. Fajnie to wszystko opisałaś i dobrze, że istnieją takie pożyczki na studia. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. ja też mieszkam w Anglii z racji studiów mojego chłopaka, niestety sama nie mogę zacząć bo wymagania są 3lata stałego pobytu, aby dostać kredyt studencki :/ Może za rok ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę?! To może przepisy się zmieniły, bo ja dostałam mimo, że nie spędziłam w Anglii choćby jednego dnia na wakacjach ;)

      Usuń
  22. Myślałam o studiach w Anglii jeszcze przed maturą, jakoś w marcu lub kwietniu. Ale kiedy dowiedziałam się, że nauczyciel z liceum ma napisać list motywacyjny - hahahah! Raczej bym się nie dostała... Poza tym wiedziałam, że studia są drogie i nie stać mnie na nie, więc wolę studiować za darmo w Polsce i później ostatecznie wyjechać do pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądzę, żeby nauczyciel miał jakiś problem, żeby Ci napisać dobre referencje ;) A i kasą nie ma co się przejmować - bo są te pożyczki studenckie.

      Usuń
  23. Ale mi się buzia uśmiechnęła na to ostatnie zdjęcie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Super, ja już dawno jestem po studiach, ale najbardziej tęsknię za erasmusem w Niemczech, to były świetne czasy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę, że to niezapomniane przeżycia :)

      Usuń
  25. Cześć, jak nazywała się firma która pomogła Ci dostać się na studia? Gratuluję wytrwałości i dyplomu :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo pozytywnie, zazdroszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  28. studia w Anglii to swietny pomysl. Ja wlasnie jestem na 2 roku i jest naprawde fajnie, opisalam to tez na blogu takze zapraszam do zagladniecia.
    http://misstwentysomething.com/studia-w-anglii/
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  29. Jak się nazywa ta firma która w załatwieniu tych spraw?

    OdpowiedzUsuń