poniedziałek, 3 października 2016

Fotorelacja | Sierpień & Wrzesień

Dzień dobry! Chcę powiedzieć, że dziwnie się czuję pisząc do Was (po pierwsze) - po tak długiej przerwie, (po drugie) z Zamościa w październiku ;). Jakoś jeszcze nie ogarnęłam tego, że już naprawdę nie chodzę do szkoły i nie muszę martwić się żadnymi egzaminami ani akademickimi terminami. W czasie tej przerwy, kiedy się nie odzywałam działo się dość dużo, o czym już Wam śpieszę z przyjemnością opowiedzieć :)

CO SIĘ DZIAŁO

W największym skrócie - maliny. Jak wiecie (albo i nie), zaraz po rozdaniu dyplomów przyjechałam ze swoim narzeczonym do Polski. Na początku było pięknie i super, bo pogoda naprawdę dopisywała, a my czerpaliśmy z naszych wakacji garściami. Jednak z upływem lata zaczęliśmy się koncentrować na naszym głównym celu przyjazdu do Polski (a tak ściślej mówiąc to Karol zaczął się koncentrować). Ja za to, żeby nie pozostać bierna w czekaniu, postanowiłam dorobić przy zbiorze malin.



Praca fizyczna to naprawdę całkiem miła odskocznia od siedzącego trybu życia i stresów towarzyszących zdobywaniu wykształcenia. Oczywiście plusów jest więcej, jak np. piękna opalenizna czy poznawanie nowych osób. Niekwestionowanym plusem są również zarobki, które tutaj akurat zależą od indywidualnych osiągnięć, że tak to ujmę ;)

Za pieniądze, które zarobiłam wymieniłam meble w swoim pokoju. A precyzując - ławę, biurko, krzesło, komodę i trzydrzwiową szafę, z czego ta ostatnia jeszcze nie jest złożona. Meble są białe, funkcjonalne i rozwiązują kilka prozaicznych problemów, które napotykałam przy powrotach do domu rodzinnego.


Reszta zarobionych pieniędzy była z kolei przeznaczona na naszą trzydniową wycieczkę do Wrocławia. Choć pojechaliśmy w połowie września, miasto oczarowało nas swoimi pięknymi walorami. Przepiękna starówka, wielkie zoo, tramwaje czy fontanna multimedialna to tylko jedne z nielicznych atrakcji, które nas spotkały. Super wycieczka, o której można byłoby opowiadać w nieskończoność!

Panorama miasta z katedry pw. św. Jana Chrzciciela

 
Uśmiech na dobry początek musi być! :)

Pomnik Aleksandra Fredry na starówce

Autobusy i tramwaje

ZOO

Marchewkowe, dobre! ;)

 Piękne kamieniczki...

Oprócz dalekiej wycieczki do Wrocławia, włóczyliśmy się również trochę po Roztoczu, byliśmy w kinie, a również załapałam się jako żołnierz do zamojskiej husarii ;)

 
 Górecko Kościelne

Maszeruje żołnierz, maszeruje :D 

Piwko z Olą z widokiem na Zamość


  
Krasnobród 

Sesja w zbożu zaliczona :) 

Tradycja ;) 

Koncert Braci :) Ale i tak ciekawiej było w drodze %% :D

 Z Karolkiem :*

Pod koniec września moja mama obchodziła 50. urodziny, co było też miłą okazją do rodzinnego spotkania. Ode mnie mama dostała kwiaty oraz perfumy z Hugo Boss o kwiatowo-owocowym zapachu.

Srebrny jubileusz :)

Choć pracowicie, to oba miesiące minęły mi bardzo przyjemnie, ale też i bardzo szybko! :)

KULINARNIE

Jeśli chodzi o dania główne, to bezkonkurencyjnie królowało leczo. Placek z malinami i shake malinowy były za to przepysznymi deserami (do tego jakże adekwatnymi do mojej pracy :D).

Sprawdzony przepis od lat 

Mniaaaam

Nie mogę też nie wspomnieć o pączkach ze Starej Pączkarni we Wrocławiu, gdyż mają one nietypowe nadzienia jak np. kiwi, krówka, czy kokos. Słodkie, niezbyt zdrowe i trochę droższe, ale raz na jakiś czas każdemu się należy :)




KSIĄŻKI I FILM

Choć przeczytałam 2 książki (wiem, szaleństwo...) to żadna z nich nie zachwyciła mnie choćby na tyle, żeby o niej wspomnieć. Natomiast polecam film, na którym byłam w kinie z Karolem "Smoleńsk". Fajnie zrobiony, dający do myślenia, wyśmiewający ludzką bezmyślność i ślepe podążanie za tłumem. Według mnie, każdy powinien obejrzeć.



KOSMETYKI

Duże denko, nie powiem.


Tradycyjnie omówię tylko perełki i buble. A więc na pochwałę zasługuje w pierwszej kolejności żel do mycia ciała z Biedronki, który pachnie lodami malinowo-waniliowymi. Mega!!!  Na zielono zaznaczyłam też mój ulubiony żel do mycia twarzy z Garniera, próbkę balsamu pod prysznic na twarz, ciało i włosy z Ziaji (dobry zarówno do ciała jak i na włosy) oraz próbkę kremu ujędrniającego na dzień z wit. C + HA/P tej samej firmy.

To co mi się nie sprawdziło to natomiast maseczka siarkowa, antytrądzikowa z Barwy, która nie zrobiła nic dobrego, a śmierdziała i napinała mocno skórę oraz próbki kremu tonującego do twarzy spf 50+ z Ziaji, który to na początku wydawał się w porządku, ale już po trzecim razie zaczął ważyć się na cerze i schodzić z niej nierównomiernie, dając mi mało atrakcyjny wygląd.


MUZYKA

Muzyki słuchałam niewiele, zazwyczaj tylko tą, która leciała w radiu na polu ;)
No ale wyróżnię ze 3 piosenki, które jakoś mi się kojarzą z tymi pracowitymi, malinowymi miesiącami.

♫ Wake me up when September ends
♫ If I were sorry
♫ Autobusy i tramwaje

_________________________

Z racji kończącego się sezonu, mam nadzieję mieć co raz więcej wolnego czasu, który zamierzam również po części wykorzystywać na bloga :) Dlatego też spodziewajcie się nowych, już regularniejszych wpisów na tym blogu oraz odwiedzin na Waszych blogach :) Pozdrawiam i życzę milutkiego tygodnia. Niech hektolitry kawy będą z Wami, bo zapowiada się deszczowo...

39 komentarzy:

  1. Ale jesteś podobna do mamy😃 fajne zarobki na tych malinach maiłaś ze i meble i wycieczka 😃 cieszę sie że wracasz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja się cieszę :) No trochę jestem podobna, nie można zaprzeczyć :)

      Usuń
  2. Maliny <3 ale bym sobie zjadła!
    Zazdroszcze Wrocławia..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam, u mnie dalej są na polu :D
      A Wrocław też odwiedź, piękne miasto... :)

      Usuń
  3. Zastanawiałam się, gdzie zniknęłaś;p
    Leczo chyba latem króluje w każdym domu:)
    Znam te widoki Wrocławia:)
    Słyszałam inne opinie o tym filmie i tu nawet nie chodzi o samą historię, ale o to jak ten film został nakręcony. No ale nie wypowiadam się, bo nie oglądałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to polecam obejrzeć ;)
      Już jestem i zamierzam bywać co raz częściej. Brakowało mi tego :)

      Usuń
    2. Zapewne kiedyś obejrzę, jak już będzie dostępny online.
      No to czekam na nowe notki:)

      Usuń
    3. Już za chwilę następna :)

      Usuń
  4. No to widzę, że sporo się działo przez ten czas :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooo mój piękny Wrocław <3 Uwielbiam życie w tym mieście, zawsze zachwycam się nim jak turysta, cykam całą masę zdjęć :D Wstyd, bo w starej paczkarni jeszcze nie byłam, zawsze odstrasza mnie ta gigantyczna kolejka, ale w końcu wyczekam i się skuszę, marzy mi się ten krówkowy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No kolejki są, ale dość szybko idzie ;) Oj i mi się marzy ten krówkowy, chyba trzeba pojechać jeszcze raz :D

      Usuń
  6. Oj faktycznie miałaś tu długą przerwę i myślałam, że napiszesz z Anglii. Nie wiem czemu jakoś tak zapamiętałam... Ja kiedyś byłam w Niemczech na truskawkach i tak się nimi tam obżerałam, że później chyba przez 2 lata nic truskawkowego sobie ni życzyłam, a tu widzę, że u Ciebie mimo wszystko ciasto z malinami :) Ślicznie wyglądałaś na tej sesji w zbożu :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Powiem szczerze, że też tak myślałam, ale czasami niestety plany się zmieniają...

      Usuń
  7. Widzę, że dużo się działo u Ciebie :) Nigdy nie byłam w Zamościu i narobiłas mi ochoty na wycieczkę właśnie tam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam! Służę jako przewodnik! :)

      Usuń
  8. Kiedyś na siebie wpadniemy przypadkiem, mówię ci ;D
    Autobusy i tramwaje! Autobusy i tramwaje! I teraz będę to śpiewać caaały wieczór...
    To nieźle sobie dorobiłaś na malinach ^^
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałabym nic przeciwko temu :D

      Usuń
  9. Sporo zarobiłaś na tych malinach skoro wystarczyło Ci na tyle przyjemności :D

    OdpowiedzUsuń
  10. oj tak, hektolitry kawy są baaaaardzo potrzebne w tym cięzkim, deszczowym czasie. ;)
    też marzą mi się nowe meble, ale najpierw musiałabym mieć je gdzie postawić, bo nasze obecne mieszkanie raczej się do tego nie nadaje. ale po cichutku liczę, że może niedługo uda się je zmienić na inne. ;)
    a Wrocław piękny, bardzo lubię go odwiedzać. :)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to oby Ci się te marzenia cichutkie ziściły jak najszybciej :) Ja na razie mebluję stary pokój w rodzinnym domu, ale już niedługo pewnie będzie trzeba zająć się całym mieszkaniem... :)

      Usuń
  11. Ciekawa relacja. Nie pamiętam kiedy byłam ostatnio na zbiorach.No i faktycznie było u ciebie pracowicie, a co do malin to je uwielbiam:) Zapraszam do mnie na ankietę dla czytelników. Pozdrawiam www.nielegalna-strefa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś miałam kupiony ten żel z Biedronki, ale w moim przypadku w ogóle się nie sprawdził i nie byłam z niego zadowolona, ponieważ dość mocno wysuszył mi skórę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi jakoś nie, może jestem gruboskóra ;) A może to zasługa tego, że zazwyczaj lubię się też pobalsamować po prysznicu :)

      Usuń
  13. Bardzo owocny czas :). Zoo we Wrocławiu jest świetne, zwłaszcza oceanarium <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, Karol był zachwycony :)

      Usuń
  14. Po zdjęciach widzę, że czas miło spędzony :) Wrocław jest piękny, warty zobaczenia :) Co do fizycznej pracy - też mam takie zdanie, że jest dobrą odskocznią od siedzenia za biurkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest, jest. I dla zdrowia, kondycji i dla umysłu, takie odseparowanie się od stresów ;)

      Usuń
  15. widać, że fajnie spędziłaś te miesiące :)

    http://kaarollkaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam maliny. Jeść, zbierać mniej. :)Uwielbiam leczo. :) Lubię bardzo białe meble. Wrocław jest na mojej liście miast do odwiedzenia. Dzięki za If I Were Sorry. Fajne. :) Miło było u Ciebie gościć. I moze jednak wrzucisz disqusa? :P

    OdpowiedzUsuń
  17. O proszę, a ja jeszcze nie byłam w katedrze Jana Chrzciciela we Wrocku, chociaż od dawna planuję, zachęciłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń