czwartek, 13 października 2016

Jestem lepszy bo studiuję

Cześć! Mamy trzynasty października i jutro jak pewnie wiecie jest Dzień Edukacji Narodowej. Z tej też okazji postanowiłam zamieścić wpis niejako nawiązujący do tej tematyki. Oczywiście przy okazji życzę wszystkim nauczycielom oraz pracownikom oświaty dużo zdrowia, cierpliwości i uśmiechu :)

Dzisiaj chcę poruszyć temat oceniania ludzi ze względu na wykształcenie. Istnieje grupa ludzi, która jawnie gardzi osobami, które w swoim życiu nie osiągnęły pewnego pułapu wykształcenia; inni ludzie choć nigdy się z tym nie obnoszą, uważają się za lepszych mając kwitek ze studiów w kieszeni. Choć jakoś zawsze ten lekki podział na ludzi mądrych i głupich był widoczny, dopiero teraz zauważyłam jak bardzo ten podział jest niesprawiedliwy i krzywdzący.

Myślę, że w podstawówce i w gimnazjum nie do końca jesteśmy świadomi o co rozchodzi się gra. Materiału nie jest dużo, na pierwszy plan i tak zawsze wysuwa się zabawa i spotkania ze znajomymi. Tylko niewiele osób myśli poważnie o dorosłym życiu i dostosowuje każdy swój edukacyjny ruch do życiowego planu zostania lekarzem, na przykład. Na tym etapie raczej liczą się świadectwa z czerwonym paskiem, piątki ze sprawdzianów i udział w akademii.



Ale kiedy przychodzi czas egzaminów gimnazjalnych, a następnie wybór szkoły ponadgimnazjalnej - następuje całkowity rozłam i ludzie zaczynają kroczyć własną drogą. Oczywiście, nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że wiele osób od chwili przekroczenia progu liceum zaczyna zadzierać nosa. Osoby, które kolegowały się w gimnazjum teraz ze względu na to, że rzadko się widzą, powoli urywają ze sobą kontakt. Przyjaźnie się rozluźniają, choć na portalach społecznościowych wciąż trwa ukryta walka na lepsze życie. Bo poziom jest wyższy, bo mam zajebistych kolegów, bo nawet ludzie ubierają się lepiej. U mnie, w liceum.

Nakręceni poważnym egzaminem dojrzałości, jakim jest (przynajmniej oficjalnie) matura, wspinamy się po najwyższą z nagród - wymarzone studia. Szukamy prestiżowego uniwersytetu, idziemy na "trudny" kierunek, stajemy się uciekinierami z wiosek zabitych deskami do dużego, pięknego świata.
Z poprawkami lub bez kończymy studia I stopnia, bronimy licencjat i od razu bezmyślnie wskakujemy na II stopień. O tyle dobrze, że są praktyki, które niektórym studentom otwierają oczy na inne życie niż to książkowe...

Po uzyskaniu tytułu magistra, większość decyduje się na pracę w zawodzie i mam nadzieję, że z powodzeniem trafiają do firm, lub otwierają własne biznesy, które prosperują zgodnie z założeniami. Niezła pensja, kupione mieszkanie, Mercedes na podjeździe. Są podziwiani za sukces zawodowy, niektórym imponują, u innych wzbudzają zazdrość.

Są też oczywiście tacy, którzy obronili tego magistra, ale już dalej im jakoś nie poszło. W zawodzie nie znajdują pracy, do marketu na kasę nie chcą iść, a w domu siedzieć to trochę też wstyd. W takiej sytuacji wiele ludzi ucieka za granicę, szukając lepszego zarobku i tzw. lepszego życia.
Nawet jeśli tylko stoją na zmywaku, czują się lepsi, bo zarabiają w euro no i jakby nie patrzeć mają wykształcenie wyższe.



A teraz wróćmy do osób, które z wyboru lub przymusu wybrały technikum/zawodówkę. Może i nie mogą się oni pochwalić poziomem nauczania a i nierzadko nie znajdują tam odpowiednich kolegów, za to wychodzą ze szkoły z kwalifikacjami zawodowymi, a przy odrobinie samozaparcia i ciężkiej pracy - z maturą. Nie nastawiając się na osobistą karierę, szukają pracy w której mogliby trochę zarobić. Ci bardziej kreatywni otwierają własne salony kosmetyczne, fryzjerskie itp. Nie mają lekko, ale biorą życie w swoje ręce i starają się dużo zarobić, żeby tym innym, "lepszym" trochę dorównać.

Niestety zawsze gdzieś w podświadomości tych lepszych będzie obraz gimnazjalnej Kasi, Anki czy Bożeny, która miała kłopoty z ułamkami, albo nie wiedziała gdzie leży Urugwaj. Bo tracąc kontakt z pewnymi osobami, błędnie zakładamy, że my przez te lata rozwinęliśmy się, odnieśliśmy sukces, a ta tutaj Anka, Kasia czy Bożena przez 3-6 lat nie robiła nic, ale jakoś jej się poszczęściło i pracuje, zarabiając całkiem przyzwoite pieniądze. Oceniamy osobę na podstawie nieaktualnych informacji, tym samym ją krzywdząc.

Nie mówię już nawet o tym, że ocenianie całej osobie na podstawie jednej cechy charakteru jest troszeczkę niesprawiedliwe. Bo nawet jeśli ta druga osoba, ta "gorsza", nie ma głowy do całek i dat historycznych, to czy nie może być pracowita? Czy wstawanie w nocy do dziecka, praca po 12-14 godzin dziennie, pranie, sprzątanie, zmywanie nie zasługują na odrobinę szacunku? A co z ponadczasowymi wartościami jak lojalność, szczerość, uczciwość? Takie cechy przecież może mieć każdy, bez względu na wykształcenie.



Każdy człowiek jest inny, bo na to jacy jesteśmy wpływa szereg czynników. Geny, wychowanie, środowisko, doświadczenia życiowe, niekiedy bardzo bolesne, zdarzenia losowe jak śmierć najbliższych, rozwód rodziców czy ciężka choroba... I nawet jeśli ta Kaśka czy Anka czy Bożena z gimnazjum jest głupsza od absolwenta szkoły wyższej, to i tak może odnieść większy sukces; choć nie zawodowy, ale życiowy.

30 komentarzy:

  1. Piszesz bardzo optymistyczne wizje :D Ja spotkałam się raczej z sytuacja odwrotną - jestem gorsza od osób z mojej dawnej klasy które własnie kończą technikum, mają płatne staże i układają sobie powoli życie na własnym. Bo oni są już dorośli, a ja znowu zaczynam od początku, z jakąś tam nadzieją uzyskania tytułu magistra nauk polonistycznych, który mogę sobie najwyżej w ramkę oprawić, bo pracy raczej mieć nie będę. Nawet sama zazdroszczę trochę ludziom, którzy mogą już teraz myśleć o zakładaniu rodziny, podczas gdy ja gnieżdżę się w akademiku. Jednak żyję według zasady, że powinno się robić to, co się lubi i uważa za słuszne, obojętnie jak trudne i niedorzeczne by to było. Dlatego za głupich uważam tylko ludzi, którzy idą wykonywać jakiś zawód czy do szkoły ze strachu albo dla pieniędzy, nie mając ku temu predyspozycji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie racja, czasy się zmieniają i teraz dużo młodych wybiera technikum. Hm... Może nie to, że głupi tylko źle pokierowani. Nie mając pomysłu na siebie, ulegają podszeptom rodziny, znajomych, którzy zazwyczaj mają wizję studiów po których jest dobrze płatna praca (przynajmniej z reguły).

      Usuń
  2. Gdy moja klasa rozchodziła się do różnych szkół było jasne, że każdy idzie tam gdzie chce i może. Nie było wytykania palcami, że X idzie tam , a Y gdzieś indziej. Każdy stara się jakoś kreślić swoją przyszłość.
    Ja poszłam do liceum. Moi znajomi poszli do innego liceum i techników. Poszliśmy tam, gdzie się nadawaliśmy. Ja się do rzeczy praktycznym nie nadaje. Potrzebuję książek, zeszytów, wiedzy, którą mogę zdobyć i potem wykorzystać w danej dziedzinie. Nie umiem myśleć tak praktycznie jak robili to np. moi koledzy. Oni poszli tam, gdzie iść chcieli. Są to akurat takie kierunki, po którym pracę powinni znaleźć dość łatwo. Jak oni będą ,,na swoim", ja będę kończyła studia.
    Ryba nie będzie uczyła hiszpańskiego, a słoń- tańczył baletu. Sowa nie będzie kopała dołów, a kret budował gniazd. Idziemy tam, gdzie się nadajemy i tam, gdzie chcemy iść. Jeśli jest trudniej- zaciskamy zęby. Taka jest moja filozofia. Sowa nie ma prawa myśleć, że kret jest gorszy od niej. Kret wykonuje swoją pracę, słoń swoją, a sowa swoją. Papierek nic nie znaczy tylko determinacja i wytrwałość. Człowiek leniwy ani po studiach, ani po technikum pracy nie znajdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święte słowa. Przede wszystkim pracowitość i determinacja. Zgadzam się, każdy ma jakieś predyspozycje, talenty, umiejętności... Mnie chodzi tylko o postrzeganie ludzkie, o niesprawiedliwe oceny na podstawie wykształcenia czy wykonywanego zawodu...

      Usuń
    2. Ostatnio się z tym spotkałam. Najgorsze jest to, że usłyszałam to od osób, które nigdy nie pracowały i wszystko mają podane na tacy... Oni chyba liczą, że zdadzą maturę i uniwersytety będą się o nich bić. Mam nadzieję, że szybko się zawiodą, bo jeśli jakoś się prześlizgną to strach będzie iść do lekarza....

      Usuń
    3. No właśnie. To nieusprawiedliwione zarozumialstwo ludzi na "dobrych" studiach... To mnie wkurza :/

      Usuń
  3. Masz sporo racji w tym, co napisałaś. Po części spotkałam się właśnie z takim nastwieniem i muszę przyznać, że jest to przykre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, myślę, że większość z nas spotkała się albo dopiero się spotka z krzywym spojrzeniem lub pogardą wobec kogoś, kto skończył gorsze studia lub zarabia mniej pieniędzy. Teraz jest taka moda na sukces, musisz być najlepszy, zarabiać jak najwięcej, po trupach do celu...

      Usuń
  4. Ja się przyczepię do jednego/dwóch zdań: "..teraz wróćmy do osób, które z wyboru lub przymusu wybrały technikum/zawodówkę. Może i nie mogą się oni pochwalić poziomem nauczania..". Jesli chodzi o technikum to moim zdaniem poziom nauczania jest taki sam jak w liceum a może i troszke wyższy bo dodatkowo trzeba nie tylko do matury się przygotować ale także do egzaminu zawodowego. Zresztą po technikum też można iść na studia. Uważam, że jesli ktoś idzie tam gdzie chce to nikomu nic do tego. Bo to jego życie i jego wybory :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, trochę może to niefortunnie ujęłam. Chodziło mi raczej o tych co na studia nie idą. Oczywiście po technikum człowiek może iść na studia, ale nie jest to już tak oczywiste jak po liceum.
      Niby nikomu nic do tego, ale jednak rodzina coś podszepnie, znajomi sugerują i czasem różnie wychodzi...

      Usuń
  5. Bardzo fajny wpis. Świetnie to ujęłaś. Ja dziś czasem żałuję, że nie poszłam do zawodówki czy do technikum, bo te osoby szybciej potrafią sobie poradzić w życiu i może łatwo nie mają, ale częściej osiągają swoje cele. Na studiach to różnie, (wódka potrafi uderzyć do głowy), a po studiach to tak jak piszesz, albo ma się dobrą pracę, albo wyjeżdża za granicę (pracę na kasie ciężko znaleźć, bo nikt nie chce magistra na chwile). Jednak w moim przekonaniu praca "na zmywaku" nie jest lepsza. Ja na przykład potrzebuję się rozwijać umysłowo, a taka praca raczej ciągnie w dół. A z drugiej strony czy to nie wstyd być magistrem i pracować na zmywaku? Jest jakieś dziwne nastawienie do ludzi po studiach, a źle się mówi o ludziach po zawodówce - ale uważam, że najpierw trzeba kogoś poznać, by oceniać jakim jest człowiekiem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i cudownie to wszystko podsumowałaś. Trzeba patrzeć na całokształt człowieka, a nie tylko na jego wykształcenie i zawód.
      Co do pracy na zmywaku - na pewno są też plusy takiej pracy, zależy gdzie się trafi. Przyjęło się, że to jedna z najgorszych prac, ale mnie się wydaje, że niekoniecznie. Może się i nie rozwijasz intelektualnie, ale też szczędzisz sobie różnych stresów, odpowiedzialności jak w przypadku innych zawodów. Myślę, że dla osób z nerwicą ta praca mogłaby wręcz koić (oczywiście w dobrej atmosferze pracy).

      Usuń
  6. Bardzo mądry post! Świetnie to ujęłaś.
    Jest wielu ludzi, którzy nie poszli na studia, a są niesamowicie inteligentni. Jest także wielu, którzy może i mają magisterkę, ale przebrnęli przez te kilka lat i nic nie wynieśli. Więc to naprawdę o niczym nie świadczy. Każdej uczciwej pracy należy się szacunek. O hydraulikach, śmieciarzach, sprzątaczach myślimy z dystansem, wręcz politowaniem. A teraz wyobraźmy sobie, co by było, gdyby ich zabrakło. Długo byśmy nie pociągnęli. Należy im się szacunek.
    Nieważne, jakie masz wykształcenie. Ważne, jakim jesteś człowiekiem i co sobą reprezentujesz.
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Narzekamy na pracę na zmywaku, na prace fizyczne, ale bez tych ludzi nie moglibyśmy funkcjonować. Wszystkie zawody są potrzebne i należy się im szacunek, a nie spojrzenia pełne pogardy, wyższości.

      Usuń
  7. Mi zdarzylo sie byc wysmianym za to ze pracuje w sklepie chociaz mam wykształcenie wyzsze. Przy duzej ilosci osób jakas wredna stara baba wytknela mi brak wiedzy i niska inteligencje. Poniewaz bylo to na poczatku mojej pracy nie wiedzialam nawet jak sie obronic. Wiec jak widac taka krytyka i poniżenie nie dotyczy tyłka osob bez studiow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ta baba nie zakładała, że Ty możesz mieć wykształcenie wyższe ;) I od razu przyjęła taką formę ataku. Przykre, bardzo przykre...

      Usuń
  8. Nawet głupcy i ignoranci mają też swoją opowieść" - taka jest prawda z dezyderaty, ja nigdy nie dzieliłam ludzi przez pryzmat wykształcenia i pewnych skreślałam... jeśli z imś sie pożegnałam to były to powody inne. Technikum czy liceum zawodowe to dodatkowe kwalifikacje, zawód - można iść dalej tą drogą - na przykład wet z którym gadałam zanim poszedł na studia skończył technikum weterynaryjne, albo można iść inną drogą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ścieżki są różne i indywidualne dla każdego. Wiadomo, że nie każdy pójdzie na studia i nie każdy będzie ścinał włosy. Ale każdej osobie należy się szacunek i żadna osoba nie jest gorsza ze względu na to gdzie się kszałciła...

      Usuń
  9. Bardzo dobrze napisałaś. Często ludzie dostają etykietki, że zamiast do liceum poszli do zawodówki albo do technikum. A często bywa tak, że osoby mające fach w ręku mają pracę niż osoby, które skończyły liceum i poszły na studia Ile ludzi, tyle przypadków. Myślę, że ogromna jest presja społeczeństwa albo i nawet rodziny "-jak to nie pójdziesz na studia, chcesz zamiatać ulicę" albo "-po liceum nic nie ma , lepiej idź do zawodówki" itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Wielka presja ze strony rodziców i znajomych. I to dawanie przykładów "bo będziesz rowy kopał" albo właśnie "chcesz zamiatać ulicę". A może właśnie chcę? Z góry pogarda dla osób, które wykonują te prace...

      Usuń
  10. Kiedyś może i była różnica między osobą ze studiami a bez nich, ale w tym momencie studia nie gwarantują niczego... No i sporo ludzi zapomina o mądrości i inteligencji, które nie idą w parze z wykształceniem. Ktoś kto ma skończoną zawodówkę może być dużo bardziej inteligentny niż ktoś kto ma skończone studia...
    No ale każdy człowiek patrzy na drugą osobę w inny sposób. Grunt to nie oceniać bez poznania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, to chyba cała puenta - nie oceniać ludzi pochopnie, bez poznania, tylko na podstawie wykształcenia. I nie gardzić osobami, które w naszym mniemaniu wykonują najgorsze prace. Bo żadna praca nie hańbi i wszystkie są potrzebne.

      Usuń
  11. Wydaje mi się, że faktycznie było tak przez wiele lat. Ale ostatnio niektórzy zauważyli, że studia nie zagwarantują nam pracy i szukają innej drogi dla siebie. Społecznie "parcie" na studiowanie także zdaje się odrobinę zelżeć. Do niektórych zawodów sam papierek nie wystarczy, a nawet nie jest konieczny. Liczą się nasze umiejętności i doświadczenie. Powoli coraz więcej osób zaczyna to dostrzegać. Chociaż jest to proces bardzo powolny i nadal mamy ogromną grupę ludzi, którzy oceniają w ten sposób, to dostrzegam tutaj zmianę. Niewielką zmianę, ale jednak! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się wydaje, że to parcie na studia ma szansę trochę zelżeć, a co za tym idzie wyrozumiałość dla innych ludzi, odrębnych ścieżek zawodowych no i szacunek dla wszystkich. A to by była zmiana bardzo na plus :)

      Usuń
  12. teraz każdy może iść na studia do wyższej szkoły tego i tamtego. Tytuł dowartościowuje,chociaż nie zapewnia zupełnie nic. Moja ówczesna przyjaciółka nie dostała się na żadne państwowe studia-nawet zaoczne,więc poszła do takiej masowej wyższej szkoły, na roku-pedagogika,miała 300 osób.... nikt niczego nie wymagał, trójkę dostawał każdy. Każdy wyszedł z magistrem, i miał oczekiwania wspaniałego życia. Niektórzy już w ogóle powinni sobie liceum darować, ale to powinno być wsparcie w gimnazjum, kierowanie pewnych osób do szkół gdzie od razu dostaje się zawód.
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre pokierowanie to pół sukcesu. A niestety zbyt często rodzice i nauczyciele wywierają presję na najlepsze liceum w mieście, najlepsze studia, według ich mniemania oczywiście ;)

      Usuń
  13. Ludzie nie powinni wciskać nosa w życie innych, to co będziemy chcieli zrobić z naszym życiem to tylko i wyłącznie nasza sprawa. I nie rozumiem jak ktoś może kogoś oceniać przez pryzmat skończonych szkół, studiów, pracy itp.
    najdalszy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie rozumiesz, ale tak jest ;) I wiele osób ma taki filtr na oczach, który oddziela ludzi sukcesu, mądrych, po/na studiach od tych "nieudaczników", ludzi zawodówek, szarej masy.

      Usuń
  14. Moja przyjaciółka poszła do liceum, ale nie skończyła go i teraz radzi sobie bardzo dobrze. Ja poszłam na studia, bo chcę pracować jako elektroradiolog, a bez studiów się nie obędzie. ;) Nie uważam się za lepszą, po prostu każdy ma inne spojrzenie na świat i inne plany na przszłość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest super! Masz cel i do niego dążysz. Żeby nie było - nie zachęcam nikogo do rzucenia studiów, po prostu proszę o szacunek dla wszystkich i nie układania ludzi w piramidkę na podstawie wykształcenia.

      Usuń