poniedziałek, 14 listopada 2016

Randki nie tylko w pizzerii

Cześć :) Nie ukrywam, że do dzisiejszej notki zainspirowało mnie samo życie i wspomnienie pierwszych naszych randek z Karolem. Choć bardzo miłe, wspominane z wielkim rozczuleniem i uśmiechem, były raczej średnio ciekawe i dość przewidywalne. Niemal za każdym razem jechaliśmy do pizzerii, a ja dostawałam kolejną różę na powitanie. Później oczywiście rozmawialiśmy, spacerowaliśmy, poznawaliśmy się. Choć nigdy ale to nigdy nie zabrakło nam tematów do rozmów, a pojęcie niezręcznej ciszy w ogóle u nas nie występowało, nasza pomysłowość co do formy randek raczej była na niskim poziomie.



Kilka dni temu obchodziliśmy czwartą rocznicę naszego związku i już wcześniej zastanawialiśmy się, jakbyśmy mogli fajnie spędzić ten dzień. Nie ukrywam, że na początku chciałam spędzić ten dzień absolutnie wyjątkowo. Jednak po delikatnej rozmowie, nasze myśli jakoś mimowolnie uciekały do utartych schematów - romantyczna kolacja w lokalu, może pizza/kebab, ewentualnie jakieś lody czy ciastko w cukierni. Biorąc pod uwagę różne czynniki, takie jak - koszt, zdrowie, ciekawość - doszliśmy jednak do wniosku, że te wszystkie propozycje są mało ciekawe i tak naprawdę nas nie interesują. Chyba nam się już to wszystko przejadło ;) Nie mniej jednak początkowo ustaliliśmy, że odwiedzimy karczmę, w której mieliśmy swoją pierwszą randkę. Choć może i trochę niezdrowo, to jednak ze szczyptą romantyzmu. Może dodam tylko, że ta karczma jest położona nad stawem, na którym usytuowany jest barokowy kościółek. Miejsce absolutnie magiczne.

Życie jednak jak to życie, spłatało nam figla i rano Karol przekazał mi smutną wiadomość o tym, że jego pies jest chory i nie wiadomo czy doczeka jutra. (Tak na marginesie - jest już dużo lepiej, trzydniowa seria zastrzyków chyba mu pomogła). Nie wiele myśląc zapakowałam się do busa i pojechałam do niego. Jak za dawnych czasów licealnych, dotarłam do niego busem, a on odebrał mnie z przystanku wręczając mi różę :) Chwilę posiedziałam z psem, a później rozmawiając z mamą Karola zjedliśmy wspólnie obiad. Po obiadku mały toaścik Soplicą śliwkową z Jego mamą i ciastko do kawki. Chwilę posiedzieliśmy i postanowiliśmy gdzieś wyruszyć. Jakoś ochota na pizzę nam przeszła, zahaczyliśmy więc o zamojską galerię handlową. Tam przespacerowaliśmy się po kilku sklepach, stwierdziliśmy, że nic nie ma i przyjechaliśmy do mnie. Włączyliśmy sobie film, powspominaliśmy dawne dzieje, a na koniec zjedliśmy po kawałku domowej pizzy :) Totalnie domowo, zwyczajnie, normalnie...



Najśmieszniejsze jest to, że ten zwyczajny sposób spędzenia razem czasu okazał się być najlepszy. Dzień, mimo, że zapowiadał się fatalnie, okazał się być bardzo miły i przyjemnie spędzony. Przy okazji odkrycia tego, że wcale nie trzeba fajerwerków, żeby było cudownie, nasunęła mi się refleksja co do formy spędzania czasu parami. Moje dawne myślenie "co by tu wymyślić" zostało przerwane z chwilą uświadomienia sobie, że wcale nie musi to być coś z tej kategorii randkowej. I że ten jeden dzień, jakim jest rocznica, urodziny czy imieniny może być bardzo mile spędzony, kiedy zrobimy coś co jest ściśle związane z tym dniem. Może to być przywołanie wspomnień, wspólne obejrzenie zdjęć, snucie planów co do przyszłości czy uzupełnienie listy weselnych gości ;) Miło też jest wyjść pospacerować, przejechać się gdzieś samochodem czy zrobić wspólnie, w domu kolację do jakiegoś nastrojowego filmu czy muzyki. Randka może być w domu i bez fajerwerków. Eureka!

____________________________________________

Jestem bardzo ciekawa Waszego zdanie. Celebrujecie Wasze rocznice? Preferujecie wyjścia czy pozostanie w domu? Jaka była Wasza najlepsza lub najbardziej nietypowa randka?  I generalnie - jak Wy zapatrujecie się na te okazje? Z miłą chęcią poczytam o tym w komentarzach :)

31 komentarzy:

  1. W naszym przypadku to jest różnie. W tym roku np. zapomnieliśmy o naszej rocznicy (tzn. w tym konkretnym dniu), ale miesiąc wcześniej pojechaliśmy do miasta w którym się poznaliśmy:) Ogólnie lubimy gdzieś razem pojechać czy wyjść, ale i cały dzień spędzony w łóżku przed tv jest bardzo miły. Najważniejsze jest bycie razem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Żeby być razem, pamiętać o sobie i cieszyć się sobą nawzajem :)

      Usuń
    2. Nic więcej do szczęścia nie trzeba :-)

      Usuń
  2. Nieważne gdzie, wazne ze razem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. eee tam, rocznice są przereklamowane! my świętowaliśmy tylko pierwszą i była romantyczna kolacja przy świecach i szampan, ale wszystko w domu. potem jakoś nasze drogi się rozchodziły zawsze tak, że w ciągu tygodnia mało co się widywaliśmy, bo Mąż pracuje na popołudniowe zmiany, ja zawsze na poranne iiii najlepszą rocznicą dla nas było po prostu obejrzenie wspólnie filmu pod kocykiem z kubkiem kawy, o! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, miłość miłością, ale życie życiem :)

      Usuń
  4. Ja teraz nie mam z kim i jakich rocznic obchodzić. :P
    Ale z A, takie wyjścia u nas były na porządku dziennym, a o rocznicy przeważnie żadne słowem nie pisnęło, że to akurat jest ten dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc można powiedzieć, że mieliście rocznice każdego dnia :)

      Usuń
  5. Celebrujemy, pewnie, że tak :D W naszą ostatnią rocznicę, 5., pobraliśmy się więc była celebracja na całego! Ale poprzednie spędzone były w zwyczajny sposób - najlepszy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. my odkryliśmy, że właściwie na takich stricte randkach to nigdy nie byliśmy. ;) teraz nasze większe i mniejsze rocznice świętujemy najczęściej w domu, bo po prostu nie chce nam się nigdzie wychodzić. ;) najczęściej robię dobry obiad albo zamawiamy sushi i później coś razem oglądamy. ;)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło, ciepło i przytulnie, a przede wszystkim razem :)

      Usuń
  7. ja takie ''zwyczajne'' randki lubię najbardziej :)

    Pozdrawiam i życzę cudownego tygodnia :)
    ANRU,

    OdpowiedzUsuń
  8. Przede wszystkim gratulacje i najlepsze życzenia, cudnie razem wyglądacie :) Ja przywiązuje dużą wagę do rocznic i ważnych dat, ale do sposobu ich spędzania już nie koniecznie. Nie ważne co się robi w taki dzień ważne, że razem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Ważne, żeby być i żeby pamiętać, doceniać :)
      Dzięki za miłe słowa! :*

      Usuń
  9. Gratulacje ^^
    Niestety, nie mam z kim obchodzić rocznic, a nawet jeśli to raczej bym o nich zapominała.
    A ten kościółek... Śliczne zdjęcia ślubne tam wychodzą (nie żebym coś sugerowała).Jak tam będziesz to pozdrówcie kaczuchy ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, widziałam kilka zdjęć ślubnych z tamtej scenerii i super :) Może sami się skusimy na sesję zdjęciową, właśnie tam :)
      Jesteś z moich stron? :)

      Usuń
    2. Okolice. Jakieś 40 km od Zwierzyńca ^^

      Usuń
    3. A w którą stronę? :D

      Usuń
  10. Spontaniczność jest najlepsza :) To super, .3 spędziliście miło dzień. Kiedys moje randki wyglądały tak , ze jechałam z chłopakiem gdzieś na wyprawę rowerowa , zwykle nad jezioro i tak spędzaliśmy czas , a jeśli pogoda nie dopisywała to oglądaliśmy filmy u niego albo kabarety u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też fajnie, różnorodnie i czasem aktywnie :)

      Usuń
  11. Takie chwile spędzone spokojnie, we własnym towarzystwie, bez fajerwerek, ale prywatnie i radośnie są najlepsze :) Znaczy, ja nie mam chłopaka i moje doświadczenie w tym zakresie jest zerowe, ale wiem, jak jest z przyjaciółmi - te najpiękniejsze chwile to te, kiedy byłam po prostu razem z najbliższymi w domu. Niby niewiele, ale jednak te chwile najbardziej zapadają w pamięć i pozostawiają miłe wspomnienia :)
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
  12. ja jestem z moim chłopakiem od niedawna, ale też nigdy nie wymyślaliśmy niewiadomo czego na siłę.. pamiętam jak zaczęliśmy się spotykać jeszcze w lecie to zawsze spacerowaliśmy nad zalewem a później siedzieliśmy do późnego wieczoru.. pamiętam,że na pierwszej zabrał mnie na zachód słońca ; ) najlepsza jest właśnie taka normalność, prawdziwe życie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oo jak romantycznie - róże, no cóż ja nigdy nie dostałam ;] Ja randkowałam w pizzerii rzadko, prędzej w kawiarni, na spacerach, wycieczkach. Dzisiaj jedziemy na koncert do pobliskiego miasta, więc w sumie tak wyglądają nasze początki, bo dopiero 3 miesiące jesteśmy razem:) Ale wszędzie jest w sumie fajnie, każdy sposób dobry :D

    OdpowiedzUsuń