czwartek, 8 grudnia 2016

Boże Narodzenie bez Boga

Tak, tak, znowu będę ględzić :P Jako, że ostatnio dodaję posty mało kontrowersyjne, raczej takie przyjemne i neutralne, zdaję sobie sprawę, że ten post może być zaskoczeniem co dla niektórych, nowych czytelników. Dlatego drogi czytelniku, jeśli nie masz ochoty na myślenie, refleksję, chwilę zwolnienia - wpadnij do mnie za tydzień (mniej więcej) - będzie jakieś DIY albo post ze ślubnego cyklu ;)

A ten post piszę dzisiaj, bo jeszcze jest czas. Dzień przed świętami mogłoby być już dla niektórych za późno, a teraz jeszcze każdy może się otrząsnąć.  Jeszcze jest czas dla każdego z nas, żebyśmy w gorączce świątecznych przygotowań, w blasku błyszczących światełek i w ferworze zakupów, nie zatracili samego sensu tego święta. Wiem, że nie wszyscy są wierzący i że nie wszyscy mają Boga na pierwszym miejscu. I jasne, że nie musicie chodzić do kościoła, przystępować do spowiedzi czy Komunii św. Nie musicie też uczestniczyć w rekolekcjach adwentowych i wcale nie musicie się nawracać. Ba, nawet na pasterkę nie musicie iść! W końcu równie dobrze możecie spędzić nadchodzące święta w cudownej atmosferze, wśród bliskich, rodziny, przyjaciół. Możliwe, że w tym roku będzie śnieg, więc wiele z Was na nowo poczuje "magię świąt". Pięknie ozdobione mieszkania, gustowne choinki, przepiękne prezenty, smaczne dania. Cudowny wieczór z najbliższymi, symboliczne łamanie się opłatkiem, życzenia... To z pewnością zapowiada się fantastyczny czas.



Trzeba jednak pamiętać, że śpiewając "Bóg się rodzi, moc truchleje" w tę noc najważniejszy jest Malutki Jezus i Jego narodziny. I ten rodzący się Jezus nie musi być dla nas tylko abstrakcją, jakimś takim nieprzyjemnym dodatkiem do błyszczącej i atrakcyjnej reszty. On może naprawdę narodzić się w naszych sercach! A wtedy nawet jeśli karp się przypali, bombki się pobiją, a na dworze zamiast śniegu będzie deszcz - magia świąt rozleje się w naszych sercach i będziemy najszczęśliwszymi osobami na świecie.

Mnie się osobiście wydaje, że sednem tego święta jest pokój i przebaczenie - nie tylko drugiemu człowiekowi, ale też i sobie. Jak śpiewa Blue Cafe - wybaczmy sobie to co było w nas złe...
I też ta miłość, otwarcie na drugą osobę.  To jest to, co w święta wyjątkowo się uaktywnia... Żeby choć raz powiedzieć komuś ciepłe słowo, przytulić, wysłuchać. Żeby ten narastający i co raz szerzej propagowany egoizm i hedonizm zabijać, a przynajmniej umniejszać jego rozmiary...

"Dążenie do doskonałości to przejaw okropnego egoizmu. I na dodatek niezwykle szybko uzależnia, jak narkotyk. W skrajnych przypadkach(...) nałóg ten prowadzi do zbrodni przeciwko najbliższym. Odbiera się im czas, uwagę, zainteresowanie, myśli, troskę, aby tylko przeżyć krótkotrwałą euforię w momencie stawania na podium" - Janusz Leon Wiśniewski Grand

Kochani, gorąco zachęcam Was do tego, żeby w te święta znaleźć więcej czasu dla Boga i dla drugiego człowieka. Żeby święta nie stały się czasem bieganiny po sklepach, niezdrowego zabiegania o oprawę dekoracyjną czy kulinarną, a w samym centrum świąt Bożego Narodzenia, żeby nie stały się czasem odizolowania się od świata, ludzi i Boga. Tego Wam i sobie życzę.

Tyle na dziś, do następnego ;)

36 komentarzy:

  1. Piękny wpis...Po przeczytaniu go poczułam się trochę jakbym odbyła rekolekcje:) Ale tak wiesz, pozytywnie:) Niby to wszystko takie oczywiste, takie proste a ciągle zapominamy co jest w życiu ważne i to najczęściej właśnie przed świętami, bo TYLE spraw do załatwienia i do ogarnięcia. A w święta to już na nic siły nie mamy i marzymy tylko o świętym spokoju. To ja mówię: mniej placków, mniej polerki w domu, a więcej czasu dla bliskich i RADOŚCI z tych wyjątkowych w roku chwil. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod każdym Twoim słowem! :)

      Usuń
  2. ładnie napisane, lubię takie czytać posty. :) na tematy religijne i polityczne nie wypowiadam się publicznie, więc stricte komentować nie będę. ;)
    żałuję tylko, że te Święta będą inne od poprzednich, bo znów przy stole będzie o jedną osobę mniej. ;<
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to samo... Ale co zrobić... :<

      Usuń
  3. Ja czekam na założenie własnej rodziny, żeby móc na nowo odkryć magię i sens świąt. Niestety wydarzyło się tyle przykrych rzeczy właśnie w okresie świątecznym, które można powiedzieć połamały moje serce na miliony kawałków, które w dalszym ciągu nie pozbierałam do kupy... Ale mam nadzieję, że kiedyś będzie to dla mnie naprawdę radosny czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci tego ;) Aczkolwiek ja myślę, że nie trzeba czekać na "lepszy czas", bo przecież Pan Jezus nie czekał, aż Maryja będzie miała świetne warunki na przyjęcie dziecka do rodziny, tylko urodził się w tym żłobie, w jakiejś grocie, a Jego rodzice zaraz musieli uciekać przed Herodem...

      Usuń
  4. Podoba mi się właśnie Twoje podejście, bo o ile mały Jezus, mimo tego, że jestem niby chrześcijanką, jest dla mnie tematem, w którym się nie odnajduję, tak z przebaczeniem zupełnie się zgadzam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo się mówi o przebaczeniu, ale jak się tak bliżej przyjrzeć to dość trudne i nie zawsze nas stać na taki gest w stosunku do innego człowieka, a nawet do siebie...

      Usuń
    2. W gruncie rzeczy nie wszystko da się wybaczyć i są różne stopnie winy, że tak to ujmę. Co innego wybaczyć mamie, że nas ostatnio bardzo wyzywa a co innego wybaczyć ojcu alkoholikowi za zrujnowanie całego życia, czyż nie?

      Usuń
  5. Sama rok temu, przeżywając swoje wielkie nawrócenie, postanowiłam podejść do świąt właśnie z religijnej strony. Zwłaszcza, że rodzinną miałam taką sobie, nikt nigdy nie odwiedzał nas w święta, ot, trochę uroczysta kolacja dla rodziców i trójki dzieci. Dość dorosłych i bardzo cynicznych dzieci, co nie ułatwiało sprawy. Tyle że... trudno tak myśleć. Trudno teraz już zauważyć, że to Boże Narodzenie. ozdoby to choinki i światełka, stroiki i świeczki. Symbole to Mikołaj i prezenty. Nigdzie nie ma nic o Bogu, a poruszanie tego tematu przy wigilijnym stole tylko psuje atmosferę. Nagle okazało się, że święto narodzenia Boga świetnie poradziło sobie bez solenizanta. I naprawdę nie wiem jak to zrobić, by widzieć w tym dniu głównie narodzenie Chrystusa. Może istnieją jakieś świetne metody, może ja jeszcze za mało rozumiem, ale nie umiem tak rozumieć świąt. W ogóle nie mają one dla mnie zbyt wielkiego znaczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może potraktować narodziny Jezusa jak narodziny najlepszego przyjaciela? Jego przyjęcie urodzinowe zaczyna się w Wigilię, a wszystkie potrawy, dekoracje to wszystko dla Niego... Cieszymy się z Jego urodzin, bo wiemy, że rodzi się Nam Zbawiciel, Ktoś kto nas wybawi od śmierci...

      Usuń
  6. Dajesz do myślenia tym tematem. Wiesz? Szczerze się przyznam, że u mnie jest różnie z chodzeniem go kościoła- nawet w święta. Nie chodzi tu o to, że nie wierzę w Boga, ale o to, że nie wierzę w księży tak to nazwę. Nie będę tutaj tego motywować bo to temat na całą notkę- może kiedyś napiszę u siebie? Jednak mimo wszystko jestem wierząca i to bardzo, uważam, że Bóg jest wszędzie i bardziej ceni moje modlitwy z głębi serca kiedy się na nich skupiam choćby w domu, od niby modlitw ludzi, którzy chodzą do kościoła na pokaz, bo tak wypada, ale tak na prawdę całą mszę spędzają na obserwowaniu innych i obgadywaniu ich w myślach. Ale wracając do tematu- mimo, że mnie pewnie nie będzie w kościele również w najbliższe święta to staram się pamiętać co te świąteczne dni tak na prawdę znaczą. Nie liczy się rozmiar choinki czy ilość prezentów pod nią. Pamiętajmy w te święta o drugim człowieku, odrzućmy nasz egoizm na bok. Otwórzmy się na innych i postarajmy się otworzyć nasze serca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne słowa końcowe, oby tak było, żeby każdy właśnie tak podszedł do tematu świąt :)

      Co do chodzenia do kościoła, "wiary" w księży - zrób post, czemu nie? :) Ja chodzę do kościoła, bo Kościół założył sam Jezus, "Bo gdzie dwóch lub trzech jest zebranych w moje imię, tam jestem wśród nich", bo Ciało Chrystusa dodaje mi sił, bo pogłębiam swoją wiedzę i wiarę...

      Usuń
  7. Dla mnie Święta to czas kiedy zapominamy o wszelkich animozjach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo podoba mi się to, że nie uważasz tematu Boga za temat tabu. Niestety, w erze Internetu, telefonów, komputerów i wszystkiego innego wielu ludzi odchodzi od Kościoła, jako wspólnoty ludzi wierzących. Ja osobiście mam nieco odmienne zdanie na temat Kościoła jako instytucji (pomijając księży)... I chyba właśnie zapodałaś mi pewien temat na notkę :D

    Dodaję do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oczywiście się z Tobą zgadzam. Ok, fajne są kolorowe światełka, choinka, czy czekoladowe mikołaje, ale to nie są święta ani choinki, ani niczego innego, tylko Bożego Narodzenia, więc fajnie by bylo pamiętać o Bogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) To tak jakby wbić do kogoś kto ma urodziny tylko po to żeby się najeść, napić, pośmiać, porobić zdjęcia, a nie dać prezentu solenizantowi, nie złożyć mu życzeń, nie zwracać na niego uwagi i w ogóle z nim nie rozmawiać...

      Usuń
  10. Myślę, że Boga możemy poczuć właśnie przez dobre uczynki, albo chociażby przebaczenie. Dla mnie nie ma świąt bez przebaczenia, a że dla mnie jest w nim Bóg - mówi to samo za siebie.
    Piękny wpis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, święta powinny zawsze wiązać się z przebaczeniem i darowaniem win :)

      Usuń
  11. Piękny wpis. Najważniejsze jest to, by w całej tej gorączce przygotowań nie zatracić tego co najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  12. My chodzimy do kościoła co niedzielę, ale w tygodniu jakoś brak czasu na myślenie o czymś więcej niż obiad, czy zakupy. Może warto się zatrzymać na chwilę i zastanowić? Dzieki za ten wpis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy ;) Ja czasem też zapominam, gubię się i dopiero ktoś musi mi przypomnieć co jest najważniejsze ;)

      Usuń
  13. przede wszystkim wiedzieć co i Kogo świętujemy w Święta ;)

    Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia :)
    ANRU,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie ;) Również pozdrawiam!

      Usuń
  14. w samo sedno, nie powinniśmy zapomnieć o tym co najważniejsze.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dla mnie święta to jedynie komercja i takie odklepanie tego, co trzeba zrobić. Chociaż w tym roku nabierze to większej magii, bo akurat na końcówkę roku mam wyznaczony termin porodu i może się zdarzyć, że właśnie o święta zahaczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to przynajmniej jeden cud narodzin będziesz świętować :)

      Usuń
  16. Tak to czytam i przypominają mi się święta kiedy byłam dzieckiem. Kolędy, opowieści o Jezusku, kolorowe bajki, roraty. Dziś tak jakby poszło wszystko w zapomnienie. Cięgle czekam na to by spotkać się z rodziną, zapominając o głównym wydarzeniu tego wszystkiego. Dobry post! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana i życzę miłego czasu świątecznego :)

      Usuń