wtorek, 24 stycznia 2017

#3 Ślub i wesele - nauki przedmałżeńskie

Ta część będzie dedykowana tym, którzy zawierają związek małżeński przed Bogiem, w kościele. Jest ona niezbędna do wzięcia ślubu, choć jeśli macie jakieś ciekawe, nietypowe doświadczenia to chętnie o nich poczytam w komentarzach:)

Z formalnej strony nauki przedmałżeńskie są ważne 2 lata, a więc można zrobić je już dużo wcześniej niż planowany ślub. Gorzej jeśli decydujemy się na nie w dosłownie ostatniej chwili. Może być ciężko, ale nie mówię, że nie jest to niewykonalne, da się dogadać ;)

Nie chcę wchodzić w dyskusję czy są one potrzebne i czy wnoszą coś mądrego czy nie. Choć może opisując swoje doświadczenia pokuszę się o jakiś komentarz. A więc u nas wygląda to tak...

Nie wiem jak w innych diecezjach, ale w naszej zamojsko-lubaczowskiej książeczka do podbijania pieczątek składa się z kilku części, przy czym jak na razie wypełniliśmy 3 części - nauki przedmałżeńskie z księdzem, spotkania w katolickiej poradni rodzinnej z psychologiem i Dzień Skupienia. My tego nie wiedzieliśmy, więc trochę przeciągnęło nam się to w czasie, ale warto najpierw ogarnąć kiedy i gdzie można zrobić te spotkania w poradni, bo u nas było tak, że musieliśmy czekać miesiąc, żeby zacząć zgodnie z rytmem ;)

No ale najpierw kilka słów o naukach przedmałżeńskich. Są naprawdę fajne! Ksiądz wszystko wytłumaczył od strony formalnej, ale też rozluźniał atmosferę żartami i angażował pary do rozmowy :) Dowiedzieliśmy się kiedy i jakie dokumenty trzeba wziąć z urzędu cywilnego, kiedy iść do księdza, gdzie można wziąć ślub i inne. Było naprawdę sympatycznie i aż chciało się chodzić na te spotkania.

Gorzej było z tą poradnią. Jeśli nie jesteście zwolenniczkami metody kalendarzykowej w planowaniu rodziny, to musicie zacisnąć zęby i jakoś się przemęczyć. 4 spotkania (tak samo jak w przypadku nauk z księdzem),  4 pieczątki i do przodu. Nie wiem jak w innych miejscach, ale u nas było 2 konferencje i 2 spotkania indywidualne. Konferencje to wiadomo - ona mówi, my słuchamy :) Na spotkaniach natomiast większy wkład był nasz, a konkretnie mój - jako dziewczyny. Musiałam interpretować wykresy, zaznaczać dni płodne, niepłodne itd. Sama z resztą miałam pracę domową - przez cały cykl miałam mierzyć temperaturę i obserwować śluz, a swoje wyniki nanosić na specjalną kartę obserwacji. Cóż, no trochę czasochłonne i takie hm... dziwne. Aha, za ten cykl spotkań płaci się u nas 50 zł. Nauki z księdzem są darmowe ;)



Dzień Skupienia upłynął nam naprawdę szybko i miło :) Byliśmy w kościele na specjalnej mszy, a po niej ksiądz podbił pieczątki i mogliśmy wrócić do domu :) Pozytywnie zaskoczyliśmy się, że tak szybko i sprawnie zdobyliśmy tą pieczątkę w swoich książeczkach :)

No to już tyle :) Kolejne części możemy wypełnić dopiero przed samym ślubem, bo jest tam miejsce na pieczątkę spowiedzi przedślubnej, spowiedzi przed daniem na zapowiedzi oraz miejsce na przepytanie z wiedzy religijnej i omówienie całej liturgii ślubu :) Myślę, że z tymi polami nie będzie najmniejszego problemu :)

Jeśli macie jakieś pytania lub chcecie podzielić się tym, jak to wygląda u Was - napiszcie w komentarzu :) Jestem ciekawa, czy u Was jest tak samo, czy może trochę inaczej... Pozdrawiam!

35 komentarzy:

  1. Hmm, przeczytałam wpis godzinę temu..wybacz, że nie napisałam od razu, ale szlak mnie trafił na temat przychodni -> badania temperatury śluzu itd. Jeszcze te wykresy, dni płodne i nie, jeszcze bym zrozumiała, ale to?! Serio?
    Gdyby Ukochany namówił mnie na ślub kościelny jakimś cudem i takie coś by mnie spotkało to bym powiedziała 'nie' i tyle w temacie ślubu kościelnego.
    Cóż..to jest dla mnie nie do przyjęcia ingerencja w nasze życie, ale to tylko i wyłącznie moje zdanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślub kościelny to jedno, a procedury przedślubne to drugie. Mnie się też te spotkania w poradni nie podobały, wg mnie w ogóle nie powinno ich być. No ale co zrobić, gdy pieczątek brakuje w zeszyciku... A żadnych kłopotów nie chcę w kościele, bo nawet nie wiem czy będę go brała w swoim parafialnym... Trochę się pokomplikowało w tym temacie.

      Usuń
    2. Jasne, rozumiem.. Po prostu ja bym raczej nie poszła na to. Skoro postanowiliśmy wziąć ślub kościelny to musicie to mieć i tyle w tym temacie.
      Dlaczego? Jeśli nie chcesz to nie pisz o tym.

      Usuń
    3. Spoko, to nie jakaś tajemnica ;) Po prostu inna para ma też ceremonię zaślubin w tym samym kościele i nie idzie się z nimi dogadać. Poza tym ksiądz trochę się odsunął, nie chcąc zabrać głosu, a jak tak dalej pójdzie to nie będę miała nic do gadania jeśli chodzi o wystrój kościoła i podobne, bo bierzemy ślub jako drudzy.

      Usuń
    4. To faktycznie nie zbyt fajna sytuacja..
      Pierwsza para chce inny wystrój niż wy?

      Usuń
  2. Przerażające. Już rozumiem, dlaczego moi rodzice załatwili to po znajomości - na szczęście znam bardzo fajnego księdza który może pomóc mi ominąć te ceregiele. Bo wprost bym powiedziała, ze nie jestem dzieckiem i nie zamierzam robić żadnych zadań domowych ani słuchać enty raz rzeczy, których uczyli mnie w gimnazjum i których mogę się w każdej chwili dowiedzieć z książek lub internetu. jakaś paranoja. Gratuluję, że miałaś tyle cierpliwości żeby to wszystko przetrwać i nie zwariować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W gruncie rzeczy to w sumie tylko 4 godziny, więc idzie przetrwać ;) No głupie to trochę, czuliśmy się jak w szkole rozwiązując te wykresy... Ech ;)

      Usuń
  3. Koleżanka mi mówiła, że do tej poradni najlepiej iść w ciąży ;p Nie musiała wypełniać tych wszystkich głupotek, a i pani była dla niej przyjemniejsza.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na chwilę obecną to nie mieści mi się w głowie. W ogóle uważam że chyba zbyt duży cyrk robi się wokół ślubu, może dlatego że nie lubię gdy dużo ludzi skupia na mnie zbyt dużo swojej uwagi, więc chyba do ślubu nie jestem stworzona. Nie wyobrażam sobie żeby wiele osób przyszło świętować ze mną ten dzień, a jeszcze bardziej przerażają mnie te wizyty w poradni i to co opisałaś wydaje mi się mega dziwne i dopiero teraz się o tym dowiedziałam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam ślub jest piękną uroczystością i np. ja marzyłam o tym by stanąć na ślubnym kobiercu od zawsze :) W tym roku to się spełni, więc bardzo się cieszę.
      Ale jednocześnie nie pochwalam tych zajęć w poradni... Jak dla mnie są zbędne i zbyt ingerujący w strefę prywatną. I dlatego o tym piszę, bo sama przed zapisaniem się nie miałam pojęcia jak to wszystko wygląda i szukałam informacji w necie ;)

      Usuń
  5. Czyli post raczej nie dla mnie bo na ślub się nie zanosi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie mów nigdy, a wiedzę na pewne sprawy warto mieć ;)

      Usuń
  6. to widzę, że u Was jest podobnie jak w Krakowie. ;) znajomi też przez to przechodzili, nas to raczej nie czeka. ;) i przy okazji jednej parze znajomych udało się oblać te nauki przedmałżeńskie i musieli powtarzać spotkania. ;))
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O masakra! To da się te zajęcia oblać? :D Nie wiedziałam nawet :D

      Usuń
  7. Właśnie słyszałam już od koleżanki o tych spotkaniach i najbardziej nie podoba mi się fakt, że muszę mówić jakiejś obcej babie o moich dniach płodnych, niepłodnych, temperaturze itd, za przeproszeniem co ją to obchodzi jaki ja mam śluz?! :D dla mnie to śmieszne, ale tak jak mówisz trzeba przez to przejść i już :D

    Fajnie, że macie to za sobą, my dopiero przed i chyba będę musiała nauczyć się do tego wszystkiego cierpliwości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cierpliwość jest obligatoryjna w tej kwestii :D Powiem Ci, że koniec końców nikt nie komentował moich zapisków na tej karcie, a pani tylko przeleciała wzrokiem na moje zapiski, ale i tak było niezbyt fajnie... No, może u Ciebie będzie lepiej to się pochwalisz :D

      Usuń
  8. Trochę jest tego załatwiania :) My już część mamy za sobą, jeszcze dzień skupienia i poradnia :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać jak Ci się podobają spotkania w poradni :D

      Usuń
  9. Jestem w klasie maturalnej i ksiądz żeby nie marnować czasu to na lekcjach przedstawia nam właśnie te wszystkie procedury,ale o takiej poradni słyszę pierwszy raz i nie brzmi to zbyt przyjemnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo i przyjemne zbytnio nie było... Ale może gdzieś indziej w Polsce jest lepiej :)

      Usuń
  10. Szlag by mnie chyba trafiał, gdybym miała pójść do takiej poradni. Chyba bym wzięła liczby na oko, nic nie mierzyla i tyle w temacie, bo kogo to interesuje co ja tam napisalam. Chyba mogę Ci pogratulować cierpliwości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, ciekawe doświadczenie ;D Mierzyłam, bo w sumie byłam w Polsce na urlopie. Gdybym chodziła do pracy czy szkoły, to pewnie tak bym zrobiła - zmyśliła liczby i spokój ;)

      Usuń
  11. Ja jestem strasznie zniechęcona do kościoła i wszystkiego, co on oferuje. Wierzę w Boga, ale na wszystkim innym strasznie się zawiodłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, choć ja sama nie bardzo mogę oddzielić Kościół od Boga, bo to właśnie Bóg ustanowił Kościół.

      Usuń
  12. O większości nie miałam pojęcia jak to wygląda :)

    Pozdrawiam i życzę cudownego weekendu :)
    ANRU,

    OdpowiedzUsuń
  13. jak dobrze ze ten temat mnie nie dotyczy
    raczej nigdy nie pokusze sie o slub koscielny

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie miałam pojęcia jak to wygląda, ale u mnie na ślub się nie zanosi. Może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto wiedzieć na przyszłość ;)

      Usuń
  15. Jestem bardzo zaskoczona, nawet nie wiedziałam że to wszystko jest takie skompikowane. Oj potrzeba sporo cierpliwości, my na szczęście tylko ślub cywilny więc to wszystko nas ominie, ale dobrze że to jest wybór który podejmuje każdy z nas i fajnie, że jesteście zadowoleni z tego, że bierzecie ślub kościelny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wyobrażamy sobie ślubu bez przysięgi przed Bogiem :)
      O, ale jak piszesz, że Wy tylko ślub cywilny to znaczy, że u Was miłość kwitnie szybciutko :))

      Usuń
  16. A potem musiałaś na forum opowiadać o wynikach tych obserwacji? Czy tylko ta pani to sprawdzała? Jeju to strasznie krępujące, gadać o swoim cyklu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niee :) W założeniu chyba miałam to omawiać na drugim indywidualnym spotkaniu, ale miała akurat zastępstwo i ta druga tylko spojrzała na kartę i nawet słowa nie powiedziała ;) Na forum nic bym nigdy nie powiedziała, nie ma takiej opcji ;)

      Usuń