niedziela, 25 czerwca 2017

Z pamiętnika przyszłej żony

A więc tak wygląda dorosłe życie. Natłok obowiązków, ciężar podejmowanych decyzji, brak czasu. Lawiruję między pracą a domem, nocą a dniem, obowiązkami a przyjemnością. Czasem jedno z drugim mi się myli i w domu pracuję, a w pracy odpoczywam... W dzień śpię, a nocą zarabiam pieniądze. Boże, jak to brzmi... NOCĄ ZARABIAM PIENIĄDZE.

Nie miałam ostatnio weny, bo coś co do tej pory sprawiało mi przyjemność, teraz jest dla mnie bezsensowne i jałowe. Otworzyłam się na inną perspektywę, choć niekoniecznie wyszło mi to na dobre. Z resztą... Mówi się, że wszystkie doświadczenia w życiu są potrzebne, kształtują charakter, uczą pokory...



Do ślubu niewiele dni. W tych przyziemnych sprawach jak suknia, fryzura, dekoracja czy menu weselne wszystko idzie do przodu. Z lepszym bądź gorszym skutkiem, ale do przodu. W każdym razie staram się skupiać na tych pozytywnych akcentach, a tak w ogóle to staram się rozluźnić. Moje idylliczne spojrzenie na ślub i wesele zostało zawężone przez życiowe, normalne czynniki takie jak zasoby finansowe, mentalność gości weselnych, kompetencje usługodawców, czy po prostu zdrowy rozsądek. Ale wiecie co? I tak wierzę, że będzie pięknie :)

Porządkuję chaos, prostuję ścieżki, oddycham.

27 komentarzy:

  1. Tak się zastanawiałam gdzie jesteś, czy już jest po ślubie...
    Chyba u większości osób marzenia o idealnym ślubie zderza się z rzeczywistością... Ale jestem pewna że i tak będzie to najpiękniejszy dzień w twoim życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I taki też był :)) Było cudownie, czekam na zdjęcia i może zrobię fotorelację :)

      Usuń
  2. Ostatecznie pewnie i tak wszystkie drobiazgi pójdą w niepamięć, bo najważniejsza i tak jest miłość.
    Pozdrawiam i życzę dużo sił (oraz cierpliwości) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak było, choć i na szczegóły też znalazłam i czas i świadomość, żeby je zauważyć ;)

      Usuń
  3. No właśnie myślałam że dawno nie pisałaś. A tu proszę życie Cię wessało 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak... Doszczętnie. Ale pomalusiu wracam :)

      Usuń
  4. Najważniejsze to bawić się świetnie na własnym przyjęciu, a jak pojawią się wpadki, to je nagrać i śmiać się z nich w głos😂😁😀
    Pozdrawiam
    zolza73.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się na swoim weselu bawiłam świetnie, aczkolwiek kilka drobnostek, niedociągnięć mi skradło kilka sekund z tego pięknego dnia :)

      Usuń
  5. Myslę, że ten dzień zapamiętasz do końca życia. Zdecydowanie będzie pięknie :)

    Ja dopiero jestem na początku przygotowań do ślubu i czasami mnie to przeraża ile tego jest. Ale dopiero mam pod koniec października więc mam nadzieję, że ze wszystkim się wyrobię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No organizacja ślubu i wesela to nie lada gratka, szczególnie gdy brakuje czasu...

      Usuń
  6. Musi być pięknie :) a jesli cokolwiek by sie nie udalo to pomysl, ze zrobilas wszystko zeby było ok (mi takie myslenie pomogło:) ). Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na pewno będzie to piękny dzień, powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Innego wyjścia nie ma :)
    Musi być pięknie. Trzymam kciuki, by wszystko poszło po Waszej myśli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Naprawdę i ślub i wesele nam się udało :)

      Usuń
  9. Przed samym weselem wiele rzeczy się pewnie komplikuje, ale ostatecznie zawsze wychodzi pięknie. Wystarczy, że jest kochająca się para młoda :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wracam do blogowania pod nowym adresem:
    sosnowicz-anka.blogspot.com

    Zapraszam i pozdrawiam/ dawna Anewiz

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana! Będzie pięknie na 1500%! Pamiętaj, że to jest Twój dzień i niestety nigdy wszystkim nie dogodzisz! Nie stresuj się, a przynajmniej postaraj się nie stresować za bardzo!:) Będę trzymała za Ciebie kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  12. U nas przygotowania do ślubu były naprawdę na wariackich papierach tzn nie że szybko i na rachu ciachu, ale ja pracowałam, studiowałam, pisałam prace mgr. a na dwa miesiące przed ślubem wygnali mnie na delegację na drugi koniec polski :D Ale daliśmy radę i wszystko było tak jak sobie wymarzyłam a może nawet i lepiej :)

    OdpowiedzUsuń